Życiorys Wacława Makowskiego – cyzelera, współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Wacław Makowski – cyzeler, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

W marcu 1972 roku wykonania nowego zegara na „odbudowywanym z niczego” Zamku Królewskim w Warszawie, podjął się utworzony specjalnie w tym celu Zespół Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Zwieńczeniem prac Zespołu był działający od 19 lipca 1974 roku kompletnie nowy zegar, składający się z mechanicznego mechanizmu, tarcz ze wskazówkami, oraz dzwonów.

Przedstawiany w niniejszym opracowaniu Wacław Makowski był członkiem Zespołu Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy.

Jubileusz budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Zespół Budowy Zegara

Co oczywiste, jego nazwisko figuruje na tablicy upamiętniającej członków Zespołu Budowy Zegara znajdującej się w pomieszczeniu wieży Zamku Królewskiego, gdzie swoje miejsce ma mechanizm zegara.

Wacław Makowski – cyzeler, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Wacław Makowski znalazł się także na pamiątkowym zdjęciu, które zostało wykonane w cechowym Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, w którym od pierwszych dni lipca 1974 roku był prezentowany mechanizm zegara. Dnia 6. lipca został on uroczyście przetransportowany na Plac Zamkowy i tego samego dnia powędrował na Wieżę Zygmuntowską Zamku Królewskiego w Warszawie.

Wacław Makowski – cyzeler, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie
Wacław Makowski – cyzeler, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Poza wskazanym zdjęciem, oraz klatką z filmu o odbudowie Zamku Królewskiego jego postać znalazła się tylko jednym zdjęciu dokumentujących wykonanie mechanizmu zegara.
To właśnie zdjęcie użyliśmy do przygotowania naszej tytułowej ilustracji!

Wacław Makowski – cyzeler, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Życiorys Wacława Makowskiego prezentujemy dzięki opracowaniu Krystyny Marszałek, opublikowanemu w książce: Mistrzowie rękodzieła, wydanej przez Ogólnopolski Cech Rzemieślników Artystów w Warszawie, Bis-Press, Warszawa 1995

Wacław Makowski był najlepszym cyzelerem w Warszawie. Zajmował się rzemiosłem rzadkim, związanym im z ręczną obróbką złota, srebra, miedzi, brązu i innych metali. Uprawiał cyzelowanie kształtujące, zwane repusowaniem, a polegające na formowaniu przedmiotów z metalu, nadawaniu im form przestrzennych, gładkości i piękna, tworzeniu ornamentów, reliefów i płaskorzeźb. Jego pracę wy twórczą określano jako nadawanie przedmiotom z metalu życia i swoistego blasku.

Piękne i pełne życia były np. cyzelowane przez niego w metalu kwiaty, a zwłaszcza róże nie mające sobie równych. Dużo rysował i modelował w wosku i plastelinie zanim przystąpił do tworzenia form przestrzennych. Miał doskonałe wyczucie proporcji, materiału, stylu i epoki. W zdobnictwie zachowywał umiar. Wypracował własny, indywidualny styl kompozycji oraz przestrzennego kształtowania metalu, widoczny zwłaszcza w rysunku oraz w ujęciach postaci ludzkich i motywów roślinnych, np. liści akantu. Minister Kultury i Sztuki nadał mu w 1978 roku honorowy tytuł mistrza rzemiosła artystycznego.

Urodził się 22 września 1905 roku w Warszawie. Podstawy wiedzy złotniczo-cyzelerskiej uzyskał w szkole złotniczej w Monachium. Wiedzę praktyczną, głównie z zakresu cyzelerstwa zdobywał w warszawskiej firmie Wiktora Gontarczyka przy ul. Miodowej. Uczęszczał również do Szkoły Rysunków im. Wojciecha Gersona w Warszawie. Wiedzę z zakresu złotnictwa i cyzelerstwa, stale uzupełniał. Utrzymywał kontakty z niemieckim ośrodkiem złotnictwa w Pforzheim. Prenumerował czasopisma, gromadził książki. W firmie Gontarczyka pracował do 1939 roku.

Własną pracownię przy ul. Moliera 2 otworzył w 1969 roku. Wykształcił w niej dwóch mistrzów: Mariana Klabisza i Tomasza Olszewskiego. W latach sześćdziesiątych pracował także jako nauczyciel zawodu w Zespole Szkół Zawodowych przy ul. Sandomierskiej w Warszawie.

Zakres jego zainteresowań twórczych był szeroki. Zajmował się złotnictwem, emalierstwem, brązownictwem. Najbardziej pasjonowało go jednak cyzelerstwo kształtujące, które najpełniej umożliwiało mu realizację zamierzeń twórczych. Przy pomocy prostych narzędzi: odpowiednio profilowanych młotków, dłut, rylców, a zwłaszcza dużego zestawu punc (puncyn) kształtował w srebrze, sporadycznie w złocie, a najczęściej w miedzi i zdobił kielichy mszalne, monstrancje, wazy, wazony, lichtarze, dzbany i inne przedmioty o charakterze użytkowym, wykonywał miniaturową rzeźbę, prace repusowane (szaty na święte obrazy, ryngrafy, insygnia) oraz biżuterię artystyczną w srebrze o wyrafinowanym rysunku i zdobieniu (bransolety, naszyjniki, brosze).

Mistrzowie Rękodzieła

Rzeźbił w kości, wiązał bursztyn ze srebrem, ozdabiał ornamentyką obrączki i sygnety, stosował emalię i doszedł w tej technice do perfekcji. W zdobnictwie często sięgał do ornamentyki roślinnej i figuralnej. Na naczyniach liturgicznych stosował np. sceny biblijne i sceny z życia Chrystusa połączone umiejętnie motywami roślinnymi. Postaciom ludzkim nadawał akcenty ludowości. Bardzo interesował się sztuką ludową, a szczególnie ornamentem ludowym. Spośród innych twórców wyróżniały go dwa charakterystyczne elementy: specyficzny rysunek postaci ludzkich i motywów roślinnych oraz sposób ich ujęcia i przedstawienia. Umiejętnie oddzielał np. tło od osadzonych na nim postaci. Nadawał dzięki temu swoim postaciom i ornamentom formę życia. Osiągał to dzięki wyobraźni plastycznej, stałemu rysowaniu wszystkich motywów od początku do końca pracy oraz znakomitemu opanowaniu techniki.

Pozostawił po sobie wiele prac, które rozsiane są po Polsce i wielu krajach na świecie, m. in. w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, Anglii, Francji i w Niemczech. W skarbcu klasztoru na Jasnej Górze w Częstochowie są jego ryngrafy pułków piechoty i dywizjonów artylerii konnej, a w wielu parafiach kościołów rzymskokatolickich szaty na obrazy, kielichy, monstrancje, sygnety, wota. W okresie międzywojennym cyzelował w firmie Wiktora Gontarczyka orły na sztandary pułkowe, pracował nad buławą dla marszałka Edwarda Rydza Śmigłego, nad ornamentyką do zniszczonego pod-czas wojny dzwonu Legionów w Legionowie i nad wieńcem Legionów, według projektu prof. Wojciecha Jastrzębowskiego, do krypty Józefa’ Piłsudskiego na Wawelu. Wykonał włócznię świętego Maurycego, która uzyskała wyróżnienie na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu w 1937 roku. Po wojnie rekonstruował insygnia rektora Uniwersytetu Warszawskiego według rysunków prof. Miłosza Kotarbińskiego.

Wykonane przez niego monstrancje są m. in. w warszawskich kościołach (Sakramentki na Nowym Mieście, Matki Boskiej Zwycięskiej, parafia świętego Wacława) i w katedrze Morskiej w Gdańsku. Zrealizował w srebrze wiele szat do cudownych obrazów Matki Boskiej, np. w Licheniu.

Cyzelował głowicę do sztandaru warszawskiego Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników oraz płaskorzeźbę świętego Eligiusza, patrona cechu, do kościoła świętego Marcina w Warszawie. Pracował dla Zamku Królewskiego w Warszawie. Wykonywał kinkiety i klamki oraz tarcze do zegara na wieży zamkowej.

Razem ze swoim uczniem, Marianem Klabiszem, uczestniczył w tworzeniu zegara na budynku warszawskiego Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników przy ul. Piekarskiej na Starym Mieście. Wykonał m.in. Znaki Zodiaku.

Wystawiał swoje prace na krajowych i warszawskich wystawach rzemiosła artystycznego.
Otrzymywał medale i wyróżnienia. Uczestniczył w życiu środowiska rzemieślniczego. Bardzo dbał o utrzymanie wysokiego poziomu etycznego rzemiosła. Przez wiele lat był chorążym cechowym.

Rozważny, koleżeński, dystyngowany uznawany był przez kolegów za autorytet zawodowy i wybitną osobowość o ustalonych poglądach i ciekawym życiu. Jego wzorem stał się włoski złotnik, cyzeler i rzeźbiarz, Benvenuto Cellini (1500 — 1571), którego życiorys znał w szczegółach na pamięć. Rozmiłowany w rzeźbie, zwłaszcza antycznej, pasjonował się epoką Odrodzenia.

Zmarł 24 stycznia 1985 roku w Warszawie. Pochowany został na warszawskich Powązkach.
Znaną z wybitnych osiągnięć pracownię przy ulicy Moliera 2 przekazał uczniowi, którego wykształcił.

Pracownia przestała jednak istnieć ze względu na zmianę kierunku zawodowej działalności przez jej właściciela. Tradycje rzemiosła cyzelerskiego kontynuuje uczeń Wacława Makowskiego, mistrz Marian Klabisz.

Na bazie zebranych przez nas informacji musimy dodać następujące fakty dotyczące życiorysu kolegi Wacława Makowskiego:

Poza wspomnianym znakami zodiaku wykonanymi dla odsłoniętego w 1972 roku zegara na elewacji budynku cechowego Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, Wacław Makowski wykonał też projekt jego charakterystycznej mozaikowej tarczy.

Zegar figuralny na frontonie budynku Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy
Zegar figuralny na frontonie budynku Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy

Mozaika skomponowana z fragmentów ceramicznych odpadów porcelitu, symbolizuje układ słoneczny (https://um.warszawa.pl/waw/zabytki/-/odnowione-sgraffita-i-uruchomiony-zegar).

Wacław Makowski – cyzeler, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Dla wykonanego przez Zespół Budowy Zegara Zamku Królewskiego w Warszawie, Wacław Makowski odpowiadał za przygotowanie tak zwanych słoneczek – centralnych elementów tarcz zegarowych. Zgodnie z sugestią profesora Stanisław Marzyńskiego, każde ze słoneczek ma inny wyraz twarzy. Wyrażają one: smutek, obojętność, uśmiech i wesołość.

przygotował
Władysław Meller

Życiorys Józefa Prymasa – zegarmistrza, współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Józef Prymas – zegarmistrz, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

W marcu 1972 roku wykonania nowego zegara na „odbudowywanym z niczego” Zamku Królewskim w Warszawie, podjął się utworzony specjalnie w tym celu, Zespół Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Zwieńczeniem prac Zespołu był działający od 19 lipca 1974 roku kompletnie nowy zegar, składający się z mechanicznego mechanizmu, tarcz ze wskazówkami, oraz dzwonów. 

Jubileusz budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Zespół Budowy Zegara

Przedstawiany w niniejszym opracowaniu Józef Prymas był członkiem Zespołu Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy.
Co oczywiste, jego nazwisko figuruje na tablicy upamiętniającej członków Zespołu Budowy Zegara znajdującej się w pomieszczeniu wieży Zamku Królewskiego, gdzie swoje miejsce ma mechanizm zegara.

Mechanizm zegara i Zespół Budowy Zegara

Józef Prymas nie został uwieczniony na pamiątkowym zdjęciu, które zostało wykonane w cechowym Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, w którym od pierwszych dni lipca 1974 roku był prezentowany mechanizm zegara. Dnia 6. lipca został on uroczyście przetransportowany na Plac Zamkowy i tego samego dnia powędrował na Wieżę Zygmuntowską Zamku Królewskiego w Warszawie.

Józef Prymas prowadził zakład zegarmistrzowski wspólnie z Krystyną Keller. Pracowali oni w budynku Instytutu Badań Jądrowych, na ul. Wilczej 62, pomiędzy ulicami Emilii Plater i Koszykową.

Niestety nie udało się nam znaleźć gotowego, czy przygotować wraz z kimś z rodziny życiorysu naszego kolegi Józefa Prymasa. Nie mamy kontaktu do nikogo z potomków, czy powinowatych kolegi.

Józef Prymas – zegarmistrz, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie
Józef Prymas – zegarmistrz, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Trudno było nam nawet znaleźć zdjęcie kolegi. Dopiero rozmowy z pracującymi w tym samym czasie, co kolega Józef Prymas pozwoliły wskazać go na zdjęciach z uroczystości przeniesienia mechanizmu zegara z budynku Muzeum Cechowego na Plac Zamkowy i dalej na wieżę Zamku Królewskiego.

Józef Prymas – zegarmistrz, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Poza tymi jedynymi zdjęciami – pochodzącym z archiwum Zamku Królewskiego i dokumentującymi transport zegara z Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych na Plac Zamkowy, nie mamy też żadnej fotografii kolegi Prymasa.

Józef Prymas – zegarmistrz, współbudowniczy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Jego osobę udaje się nam poniżej choć trochę przybliżyć dzięki wspomnieniom kolegów – zegarmistrzów pracujących od przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w zakładzie Warszawskiej Spółdzielni, na ulicy Wilczej 73, róg Emilii Plater Krzysztofa Wołczka i Wojciecha Kozonia, oraz kolegi z Cechu Marka Binia.

Sąsiedzkie, nie tylko zawodowe wspomnienie o Mieczysławie Soporku. Warszawa 2024 rok. 

Krzysztof Wołczek”:
„Zakład w którym pracował Józef Prymas w latach w których my byliśmy „na rogu Wilczej i Emilii Plater” znajdował się w budynku Instytutu Badań Jądrowych przy ulicy Wilczej 62.

Jako, że kolega Prymas zanim go poznaliśmy pracował przez jakiś czas w zakładzie za granicą (prawdopodobnie Austria, lub Szwajcaria), to do czasu nagromadzenia przez nas wysokiej jakości narządzi odwiedzaliśmy go, gdy potrzebowaliśmy takiej sprzętowej pomocy.
To była sąsiedzka pomoc. Czasami on od nas coś potrzebował, czasami my od niego. Tak się wtedy prowadziło usługi i niezależnie od małej odległości między zakładami dobrze się współpracowało.
Józef był spokojnym, cichym, bardzo kulturalnym człowiekiem.”


Wojciech Kozoń:
„Zakład, w którym pracował Józef Prymas był doskonale znany w całej Warszawie, szczególnie dzięki Krystynie Keller, która służyła wszystkim zegarmistrzom pomocą, jako osoba potrafiąca dorobić kopertę do każdego rodzaju zegarka.
Niezależnie od tego, czy mechanizm był mały, czy duży, płaski, czy gruby. Nie było dla niej rzeczy niemożliwych.
Józef Prymas był osobą wyjątkową. Można powiedzieć, że w gronie rzemieślników był on przykładem kultury zachowania, w tym aspekcie na pewno należał do swego rodzaju elity.
Znaliśmy go także jako współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim, ale on nigdy się tymi dokonaniami publicznie nie obnosił”

W styczniu 2024 roku przy okazji rozmowy na temat rocznicy zegara i jego budowniczych Józefa Prymasa wspominał zegarmistrz Marek Biń:
„Józek czekał na wypracowanie obowiązkowych lat i przejście na emeryturę. Takie oczekiwanie wyrażał dość często przy okazji naszych spotkań. Po przejściu na emeryturę odwiedził mnie w pracy i wspomniał, że na plecach pojawiła mu się jakaś ciemna plama. Jak się okazało była to pierwsza oznaka choroby nowotworowej i szybko po tym spotkaniu Józek zmarł.”

przygotował
Władysław Meller

Życiorys Eugeniusza Wójcika – zegarmistrza, współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

W marcu 1972 roku wykonania nowego zegara na „odbudowywanym z niczego” Zamku Królewskim w Warszawie, podjął się utworzony specjalnie w tym celu Zespół Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Zwieńczeniem prac Zespołu był działający od 19 lipca 1974 roku kompletnie nowy zegar, składający się z mechanicznego mechanizmu, tarcz ze wskazówkami, oraz dzwonów.

Przedstawiany w niniejszym opracowaniu Eugeniusz Wójcik był członkiem Zespołu Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. W tym gronie kolegów, poza samą pracą nad zegarem, pełnił także funkcję zastępcy Kierownika Zespołu.

Jubileusz budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Zespół Budowy Zegara

Co oczywiste, jego nazwisko figuruje na tablicy upamiętniającej członków Zespołu Budowy Zegara znajdującej się w pomieszczeniu wieży Zamku Królewskiego, gdzie swoje miejsce ma mechanizm zegara.

Zespół Budowy Zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Eugeniusz Wójcik znalazł się także na pamiątkowym zdjęciu, które zostało wykonane w cechowym Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, w którym od pierwszych dni lipca 1974 roku był prezentowany mechanizm zegara. Dnia 6. lipca został on uroczyście przetransportowany na Plac Zamkowy i tego samego dnia powędrował na Wieżę Zygmuntowską Zamku Królewskiego w Warszawie.

Na wskazanym zdjęciu widać tylko bok jego głowy, ale na szczęście jego postać znalazła się na wielu zdjęciach dokumentujących wykonywanie, transport na zegarową wieżę i czas uruchamiania zegara.

Eugeniusz Wójcik urodził się 9 listopada 1931 roku w Warszawie. Był synem Romana urodzonego w Dąbrowie Górniczej (1.01.1895) i Stanisławy Austyn-Aksztyn urodzonej roku w Warszawie (3.04.1903)
Eugeniusz miał brata Zbyszka, który z dziadkiem Romanem znalazł się w łapance i jako dziesiąty odliczony został rozstrzelany przez gestapo.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Jego ojciec Roman był zegarmistrzem. Po wojnie swój zakład miał w Warszawie, przy ulicy Marszałkowskiej. To w tym miejscu Eugeniusz Wójcik poznawał arkana praktycznego zegarmistrzostwa.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

W marcu 1951 roku Eugeniusz Wójcik ukończył Publiczną Średnią Szkołę Zawodową nr 5 w Warszawie, uzyskując świadectwo kwalifikacyjne w zawodzie: Zegarmistrz.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika
Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Eugeniusz Wójcik status czeladnika zegarmistrzowskiego, potwierdzony dyplomem, otrzymał w roku 1952 roku, a tytuł mistrza zegarmistrzostwa uzyskał w roku 1968.
Po zdaniu egzaminów, swoją edukację zawodową kontynuował pod okiem swojego ojca – Romana.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Eugeniusz Wójcik chorował na astmę, z którego to powodu często miał silne duszności i czasami musiał przebywać w szpitalu.
Właśnie w szpitalu poznał pracującą tam jako pielęgniarka Barbarę Danielak, w której się zakochał. Młodzi pobrali się w roku 1959.
Zamieszkali tak, jak w tamtych czasach często bywało – z rodzicami Eugeniusza. Swój kącik mieli za szafą, ale w jednym pokoju z rodzicami.
W 1960 roku na świat przyszła mała Jola – córka. Dla powiększonej rodziny mama starała się o uzyskanie większego mieszkania. W 1962 rodzina, wraz z dziadkami przeprowadziła się na Wolę.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Na początku lat siedemdziesiątych Eugeniuszowi Wójcikowi udało się załatwić lokal na Starym Mieście na ulicy Świętojańskiej 19. Wyremontował przyszły zakład zegarmistrzowski, zakupił też do niego antyczne meble.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Wchodząc do tego zegarmistrzowskiego przybytku można było się czuć jak w muzeum zegarów, muzeum, w którym zegary odmierzały czas, wybijały dźwięki, kukały i dzwoniły.
Eugeniusz Wójcik lubił… nie!
On zdecydowanie KOCHAŁ swój zawód.
Dla niego, oprócz rodziny najważniejsze były zegary. Zegarmistrzostwo – to była jego druga miłość.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Zawsze był uśmiechnięty. Do klientów odnosił się z szacunkiem. Jeśli widział, że któryś z nich nie był w stanie zapłacić za usługę to wykonywał ją bezinteresownie. Miał wielkie serce. Pomagał obcym ludziom. Czynnie pomagał w „Domu Matysiaków” (Dom Pomocy Społecznej).

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

W nowym zakładzie Eugeniusz Wójcik zaczął szkolić ucznia – Pawła Wieczorkiewicza, który pod jego czujnym okiem poznawał wszystkie tajemnice zegarmistrzostwa.

Eugeniusz Wójcik często powtarzał, że zegarmistrz znaczną część swojej pracy spędzał… pod warsztatem zegarmistrzowskim, poszukując zagubionych mikroskopijnych elementów mechanizmów.

W 1968 roku na świat przyszedł męski potomek małżeństwa Wójcików – Krzysztof.
Od wtedy rodzina była w komplecie:

  • matka pielęgniarka
  • córka pielęgniarka
  • ojciec zegarmistrz
  • syn późniejszy zegarmistrz

Zakład prosperował znakomicie zaspokajając potrzeby ekonomiczne rodzinie, a do tego niósł pomoc innym. Eugeniusz Wójcik chętnie podejmował się niesienia pomocy innym, wykonywania prac społecznych w ramach działań Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy, a niezależnie w szczególny sposób związany był z Domem Rencistów im. „Matysiaków”.

Współpraca Domem Rencistów i z redakcją audycji „Matysiakowie” pomocna była w poszukiwaniach detalu jakim był przedwojenny dźwięk dzwonów zegara zamkowego, a także dla propagowania informacji o cechowym zaangażowaniu w budowę zegara.
Na falach audycji można było także usłyszeć podziękowania dla Eugeniusza Wójcika za pomoc świadczoną innym.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Nadszedł czas na zegar na Zamku Królewskim. Budowie jego mechanizmu poświęcał cały czas. Nie cały „czas wolny”, bo wolnego czasu nie miał, ale wszystko i ponad to, co mógł.
W zakładzie wykonywał czynności konieczne, potem zajmował się zegarem. Do pracy na Świętojańską wychodził rano, późnym wieczorem wracał z pracowni na Bugaj. Dzieci go nie widywały w tamtym czasie, żona woziła mu obiady na Bugaj.
Ten zegar był jego największym „skarbem” i „przeznaczeniem”, a udział w Zespole Budowy Zegara wielką dumą.
Bywał zmęczony, ale był szczęśliwy!

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Na wieżę Zamku Królewskiego przyprowadził też córkę, młodą dziewczynę – autorkę niniejszego tekstu. Dzięki tej wizycie mogła się ona zachwycić wielkością mechanizmu, kręcącymi się kołami przekładni i jakimiś takimi dziwnymi łopatkami, które niespodziewanie zaczynały się poruszać i bardzo szybko się obracały.

Zdjęcie z opracowania: życiorys Eugeniusza Wójcika

Po zbudowaniu zegara na Zamku Królewskim Eugeniusz Wójcik znalazł się w zespole, który montował mechanizm – pochodny od mechanizmu zegara Zamku Królewskiego, na wieży kościoła pod wezwaniem świętego Józefa, na wzgórzu Kahlenberg pod Wiedniem.
Potem brał jeszcze udział w budowie i instalacji tak samo pochodnego od mechanizmu zegara zamkowego zegara kwiatowego znajdującego się przy Pałacu Kultury i Nauki.

Eugeniusz Wójcik zmarł niespodziewanie 29 kwietnia 1976 roku, w swoim zakładzie zegarmistrzowskim na Świętojańskiej 19.

Miał 45 lat i… jeszcze tyle dobrych rzeczy do zrobienia było przed nim.
Jego żona – Barbara była jeszcze młoda, córka Jolanta miała niespełna 16 lat, a syn Krzysztof lat 8.

Zaraz po śmierci Eugeniusza Wójcika pomoc rodzinie okazali koledzy zegarmistrze i cechowi przyjaciele. Barbara Wójcik, prowadziła dalej zakład zegarmistrzowski. Musiała wykazać się umiejętnościami i zdać egzamin czeladniczy. Dużą pomocą w nauce zawodu był dla niej wyszkolony przez Eugeniusza Wójcika zegarmistrz – Paweł Wieczorkiewicz. To on przekazywał Barbarze Wójcik podstawy zawodu i wspierał ją w prowadzeniu firmy.
W późniejszym czasie, przez jakiś okres, w pracach zegarmistrzowskich w zakładzie pomagał Barbarze Wójcik jej syn Krzysztof.

Okrągła, 50. rocznica budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie pozwoliła mi na zebranie wspomnień o Eugeniuszu Wójciku – moim ojcu i najlepszym tacie na świecie.
Cieszę się, że udało się to zrobić, mimo że w chwili śmierci ojca miałam tylko 16 lat, a wszystkie te zdarzenia miały miejsce co najmniej 47 lat temu.

Z radością pozwalam sobie poniżej zamieścić wspomnienie o moim ojcu przygotowane przez Pawła Wieczorkiewicza – jego ucznia i najbliższego współpracownika.
Proszę też o umieszczanie tutaj informacji i wspomnień wszystkich kolegów ojca, którzy go pamiętają, czy też znanych informacji o nim.

Jolanta Nierzwicka z domu Wójcik

Wspomnienia:
Paweł Wieczorkiewicz o Eugeniuszu Wójciku
Szef specjalizował się w naprawach zegarów antycznych. Miał bardzo dużo zleceń, a zakład cieszył się dużą renomą. Przychodziło do nas wielu celebrytów i szeroko rozpoznawalnych osób takich jak choćby: Piotr Paleczny, Kazimierz Rudzki, Joanna Szczepkowska, Jan Świderski, Jerzy Waldorf, Roman Wilhelmi i wielu, wielu innych.
Szef często jeździł po domach w celu ustawiania chodu zegarów, potem jeździliśmy razem. Kiedy już się nauczyłem ustawiania zegarów i zdobyłem zaufanie szefa jeździłem także sam.
To było ważne odciążenie dla szefa.
Razem jeździliśmy do różnych placówek, takich jak choćby; Dom Pracy Twórczej, Ministerstwo Zdrowia i do różnych miejscowości jak choćby Obory – koło Konstancina, czy do Lasek.
Z ramienia Zarządu Cechu szef był opiekunem pracowni starych zegarów przy Muzeum Cechowym. Naprawiał muzealne antyki.
Szef wprowadził mnie w wielki świat. Dla chłopaka z Piaseczna, Warszawa – Stare Miasto – renomowany zakład zegarmistrzowski, to była chluba i… oderwanie od złych rzeczy.
Eugeniusz Wójcik zawsze był wesoły, pogodny i dowcipny. Potrafił na każdą okazję znaleźć wesołe powiedzonka. Zawsze też był uprzejmy dla klientów i spotykanych osób.
Dla mnie był, jak to się dziś mówi: GURU!
Dzięki niemu jestem zegarmistrzem i potrafię przywrócić do życia stare, antyczne zegary.
Na nowo tchnąć w nie duszę.
Paweł Wieczorkiewicz

Władysław Meller – zapamiętane wspomnienia Profesora Zdzisława Mrugalskiego o Eugeniuszu Wójciku
Profesor Mrugalski niezwykle cenił sobie współpracę Eugeniuszem Wójcikiem i wielokrotnie podkreślał jego zaangażowanie przy budowie mechanizmu zegara na Zamku Królewskim. Wspominał także, że to Eugeniusz Wójcik zdawał relację z dokładności działania zegara zamkowego, bo pracując na ulicy Świętojańskiej mógł bez problemu sprawdzać zachowanie jego mechanizmu słuchając sygnalizacji dźwiękowej.
Wspominał także, że tuż po uruchomieniu zegara zamkowego, Eugeniusz Wójcik zwrócił uwagę, że bracia Jezuici poprawili dokładność działania swojego – umieszczonego na wieży kościoła Matki Bożej Łaskawej zegara, który do tamtego czasu chodził mało dokładnie.
Doskonale zapamiętałem też przekaz Profesora, który cytował Eugeniusza Wójcika po zakończeniu budowy mechanizmu. Miał on powiedzieć, że: „my wprawdzie ten zegar stworzyliśmy, ale my już go remontować nie będziemy, bo on nas przeżyje”.

Eugeniusz Wójcik, Władysław Zaleski i Zdzisław Mrugalski, tuż po ukończeniu budowy zobowiązali się społecznie, do końca wieku konserwować zegar.
Eugeniusz Wójcik zmarł niestety w niespełna dwa lata po zakończeniu budowy.
Władysław Meller

Spotkanie przedstawicieli Zamku Królewskiego i Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

W dniu 22 lutego o godzinie 14., w pierwszym w tym roku i kolejnym roboczym spotkaniu, zaplanowanym w Zamku Królewskim, którego tematem były oczywiście obchody 50. rocznicy budowy zegara na Zamku Królewskim uczestniczyli:

– ze strony Zamku Królewskiego: Dyrektor Ziemowit Koźmiński, Bożena Radzio, Agnieszka Andrzejewska Kurek, Regina Lubelska i Michał Sobieraj
– ze strony Cechu: Jarek Durski i Władysław Meller

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

Już na wstępie podano informację o obchodach: „Urodziny Starówki” warszawskiej (71 lat od 1953 roku), które wypadają w tym samych czasie co jubileusz zegara – 19 lipca 2024 roku. W uroczystości te Zamek Królewski poza standardowymi działaniami, włączy się obchodami jubileuszu zegara.
Dzięki przekazanej informacji, w obchody „Urodzin Starówki” prawdopodobnie włączy się także cechowe Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych.

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

Niezależnie od powyższych obchodów, ze strony Zamku Królewskiego przekazano także, że tegoroczne uroczystości jubileuszowe – 40. rocznica udostępnienia Zamku Królewskiego zwiedzającym będą zorganizowane w sierpniu bieżącego roku.
Ze strony Cechu poinformowano, że prowadzone działania (życiorysy budowniczych, artykuły i wystawy) są zdaniem Cechu przyjmowane pozytywnie. Teraz trzeba przygotować finał obchodów.

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

Przechodząc do omawiania konkretnych działań jubileuszu zegara, Zamek Królewski zasugerował, by zorganizować specjalne zwiedzanie pomieszczenia z mechanizmem zegarowym. Ze względu na wielkość tego, poniższego i jeszcze niższego pomieszczenia (mieszkania zegarmistrza), oraz sposobu dojścia do nich konieczna jest funkcjonalna i zapewniająca ciekawe przekazy organizacja tego przedsięwzięcia.

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

Ze strony przedstawicieli Cechu padła sugestia, by na rozpoczęcie uroczystości – o godzinie 11.15, podobnie jak 50 lat temu zegar wybił informację o stanie czasu w sposób specjalny – jedenaście uderzeń w dzwon godzinowy i jedno uderzenie w dzwon kwadransowy.
Zaproponowano także, by wybrane osoby ze zwiedzających mogły wyzwalać bicie na dzwonie, lub dzwonach. Wyłanianie takich wybrańców i sposób sygnalizacji dźwiękowej, to kwestia do uszczegółowienia.

Wydaje się, że powiadomienie mediów o nietypowym zachowaniu zegara zamkowego w tym wyjątkowym dniu może zapewnić ich większe niż normalnie zainteresowanie tego rodzaju rocznicą.
O godzinie 11.15 z Wieży Zygmuntowskiej, zwanej także Wieżą Zegarową, tradycyjnie jest odgrywany Hejnał Warszawski. W trakcie rozmowy dyskutowano, czy wyjątkowo można dodatkowo zagrać okolicznościowy, dedykowany rocznicy utwór na trąbkę.

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

W kwestii muralu okolicznościowego, o którym była mowa na poprzednim spotkaniu niestety niewiele się zadziało. W budynku, o którym myślano pod kątem muralu, w spółdzielni zmienił się zarząd i trzeba sprawę zaczynać od początku, a cechowego wsparcia osobowego do pracy brak.

Ze strony Cechu zasugerowano, że można przygotować platformę z działającym mechanizmem zegara wieżowego o konstrukcji pochodnej do zegara Zamku Królewskiego. Mechanizm taki kilka lat temu wykonali zegarmistrze: dziś nieżyjący już Marek Górski i prowadzący zakład na ulicy Świętojerskiej Marek Biń. Mechanizm ten może być do dyspozycji Cechu w trakcie obchodów jubileuszu. Debatowano nad możliwością i miejscem potencjalnego usytuowania tego mechanizmu.
Jego prezentacji na pewno powinny towarzyszyć plansze cechowe przedstawiające historię zegara i jego budowy.

Na okoliczność obchodów nie jest przewidziana żadna konferencja, ale wykład na temat czytelności wskazań zegara zamkowego, o którego przygotowaniu nadmieniono i inne ciekawe przekazy mogą być nagrane i udostępnione na stronie Zamku Królewskiego w internecie.

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

Rozmawiano na temat możliwości wizualnej informacji o jubileuszu na budynku Zamku Królewskiego. Wydaje się, że nie ma żadnej opcji zamontowania trwałego banneru, a ewentualny napis w formie świetlnej wymaga uszczegółowienia (wiadomo, że w lipcu noc przychodzi… późno 😊).

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

Pan Michał Sobieraj wspomniał o możliwości zorganizowania rodzinnej zabawy, w trakcie której uczestnicy, według własnej wizji, będą malowali fasadę Zamku Królewskiego.

Jubileusz zegara spotkania Zamek - Cech

7 czerwca do Zamku Królewskiego zjadą dzieci z całej Polski…
Wiadomo!
Zamek Królewski zorganizował konkurs plastyczny: ZEGAR HISTORII
7 czerwca odbędzie się Gala podczas której, w kilku turach wieżę i zegar będą odwiedzać goście. Ważne, by specjaliści z cechu zegarmistrzów każdej z grup opowiedzieli w kilku słowach o mechanizmie zegarowym. Uczestnikami gali będą dzieci w różnych grupach wiekowych, począwszy od klas 1, a skończywszy na klasach 7 i 8 szkoły podstawowej..

Na koniec spotkania zasugerowano rezerwację terminu na kolejne takowe. Wstępnie jest mowa o 4 kwietnia.

Władysław Meller

Zegar historii. Zamek Królewski w Warszawie zorganizował konkurs plastyczny dla dzieci

„Zamek w dziecięcej wyobraźni”

W cyklu konkursów: „Zamek w dziecięcej wyobraźni”, który organizuje Zamek Królewski w Warszawie, w tym roku, w związku z 50. rocznicą odtworzenia zegara na wieży zamkowej i zakończenia jubileuszu odbudowy Zamku Królewskiego, organizator zaprasza uczniów klas szkół podstawowych z całej Polski i ze szkół polonijnych, do wzięcia udziału w wyjątkowym, bo zegarowym konkursie artystyczno-historycznym.

„Zamek w dziecięcej wyobraźni”


Tegoroczna edycja konkursu „Zamek w dziecięcej wyobraźni” nosi tytuł: „Zegar historii. Fascynujące opowieści wieży zegarowej”.

Zgodnie z przekazem organizatora, konkurs kierowany jest do dzieci ze szkół podstawowych, świetlic, domów kultury, bibliotek i ognisk plastycznych.
Troszcząc się o docenienie opiekunów młodych artystów, Zamek Królewski nauczycielom i koordynatorom pierwszego etapu konkursu zapewnia podziękowanie z zaświadczeniem o współudziale w przedsięwzięciu.

„Zamek w dziecięcej wyobraźni”,

Dla zainteresowanych Zamek Królewski – jako organizator konkursu przygotował: Regulamin, wyznaczył kategorie wiekowe i rodzaj prac plastycznych (dowolne z wyłączeniem prac przestrzennych i makiet), oraz filmów.

Wszystkim zainteresowanym tworzeniem prac plastycznych i filmowych, organizator przedstawił możliwe, przykładowe inspiracje, którymi są:
historia wieży i zegara – powstanie, dzieje, zniszczenie i odtworzenie
zegary z kolekcji Zamku Królewskiego, ich twórcy i właściciele
Zamek i zegar jako świadkowie historii

Dla tych inspiracji organizator wskazał odpowiednie strony internetowe i nagrania filmowe.

Niezdecydowanym organizator udostępnia nagrania z poprzednich edycji konkursu: „Zamek w dziecięcej wyobraźni”. To jest na pewno najlepszy sposób do przekonania takich wątpiących dzieci i ich opiekunów.

„Zamek w dziecięcej wyobraźni”

Potencjalni chętni i poszukujący inspiracji zdecydowanie powinni obejrzeć nagranie filmowe w którym „zamkowy przewodnik” pokazuje zegary: „wiszące na ścianach, stojące na meblach i kominkach”, „tykające i ciche”, „małe, duże i prawdziwe olbrzymy”.
Potwierdza też, że: „Zamek Królewski to miejsce pełne niezwykłych zegarów”, a „wiele z nich to prawdziwe dzieła sztuki”.
Stwierdza, że: „wśród nich jest jednak pewien szczególny strażnik czasu…” – mowa oczywiście o zegarze z Wieży Zygmuntowskiej.

Wszystkie informacje o konkursie można znaleźć na stronie internetowej Zamku Królewskiego w Warszawie:
https://www.zamek-krolewski.pl/zegarhistorii

„Zamek w dziecięcej wyobraźni”,

My, jako Cech Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy i wykonawca „Strażnika czasu” zdecydowanie zachęcamy dzieci do wzięcia udziału w konkursie, dorosłych, posiadających pociechy w wieku szkolnym do zachęcania do wzięcia udziału, a wszystkich innych do zapoznania się z tematem i kibicowania uczestnikom.

Możemy też wesprzeć zainteresowanych zegarowym tematem z Zamku Królewskiego, wskazaniem artykułu, który rok temu pojawił się na cechowej stronie internetowej, a którego nie podali organizatorzy konkursu.
https://rzemioslo.waw.pl/zegary-zamku-krolewskiego-w-warszawie-czesc-i/

Czasu jest sporo, ale jak wszyscy wiemy biegnie on nieubłaganie i do tego bardzo szybko. Prace konkursowe można składać do 20 kwietnia 2024 roku!

Władysław Meller