Życiorys Mieczysława Soporka – współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Mieczysław Edmund Soporek - zegarmistrz

W marcu 1972 roku wykonania nowego zegara na „odbudowywanym z niczego” Zamku Królewskim w Warszawie, podjął się Zespół Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Zwieńczeniem prac Zespołu był działający od 19 lipca 1974 roku kompletnie nowy zegar, składający się z mechanicznego mechanizmu, tarcz ze wskazówkami, oraz dzwonów. 

Jubileusz budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Zespół Budowy Zegara

Przedstawiany w niniejszym opracowaniu zegarmistrz Mieczysław (Edmund) Soporek należał do grona budowniczych zegara i co oczywiste, jego nazwisko figuruje na tablicy upamiętniającej wszystkich członków Zespołu Budowy Zegara znajdującej się w pomieszczeniu wieży Zamku Królewskiego, gdzie swoje miejsce ma mechanizm zegara.

Mieczysław Edmund Soporek - zegarmistrz
Mieczysław Edmund Soporek – zegarmistrz

Mieczysław Soporek jest także uwieczniony na pamiątkowym zdjęciu, które zostało wykonane w cechowym Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, w którym od pierwszych dni lipca 1974 roku, był prezentowany mechanizm zegara. Dnia 6 lipca mechanizm został uroczyście przetransportowany na Plac Zamkowy i tego samego dnia powędrował na Wieżę Zygmuntowską Zamku Królewskiego w Warszawie.

Niestety nie udało się nam znaleźć gotowego, czy przygotować wraz z kimś z rodziny życiorysu naszego kolegi Mieczysława Soporka. Nie mamy kontaktu do nikogo z potomków, czy powinowatych kolegi.
Poza zdjęciem przy mechanizmie, nie mamy też żadnej fotografii kolegi Soporka.

Zgodnie z powstańczymi biogramami i listą nekrologów Edmund Soporek urodził się 16.01.1926, a zmarł 16.07.2006 roku.

Jego osobę udaje się nam poniżej przedstawić na bazie wspomnień naszego kolegi, zegarmistrza i jego sąsiada – Dariusza Głowackiego

Złota 83 Warszawa
Złota 83, Warszawa

Sąsiedzkie, nie tylko zawodowe wspomnienie o Mieczysławie Soporku

Edmund Soporek (bo tylko pod imieniem Edmund go znaliśmy) był kolegą z tej samej ulicy Złotej prowadzącym także na niej warsztat zegarmistrzowski. My – rodzina Głowackich na Złota 62, a on Złota 83 – na rogu z ulicą Żelazną. Budynek w którym znajdował się zakład Edmunda Soporka, to przedwojenna kamienica Wolfa Krongolda, później znana także pod nazwą „Pekin”.
Prowadziliśmy zakłady dosłownie ze 100 metrów od siebie, ale nigdy nie byliśmy dla siebie niewygodną konkurencją.

Przyznam z ręką na sercu, że nie było w naszej wspólnej historii kilkudziesięciu lat zawodowego sąsiedztwa przypadku, by ktokolwiek przyszedł do nas twierdząc, że naprawiał zegarek naprzeciwko i narzekał na Edmunda – potocznie, przez przyjaciół nazywanego Mundkiem.

Edmund Soporek był bardzo dobrym fachowcem, nie obnosił się tym, wolał pracować sobie w cichości, mając swoich wiernych, odwiedzających go klientów. Nigdy nie narzekał, że nie ma pracy i nigdy też nam nie zarzucił, że lokując swój zakład później niż on na tę samą ulicę Złotą,  może zabraliśmy mu jakiegoś klienta.

Mieczysław Edmund Soporek - zegarmistrz
Mieczysław Edmund Soporek – zegarmistrz

Już jako kilkuletni chłopiec, jako Jego sąsiad (mieszkaliśmy z rodzicami Złota 67, a on miał firmę Złota 83) wielokrotnie wpadałem  do warsztatu Edmunda Soporka. Nawet tylko po to, żeby w lato się ochłodzić. Jego warsztat był wprawdzie mały, ale mocno zacieniony, usytuowany w starej kamienicy z tradycjami. Pamiętam, że po wejściu do zakładu pana Soporka wchodziło się jakby do innego świata. Właśnie bardziej ciemno jak w naszej firmie, chłodniej i był taki zapach. Zapach, który właściwie lubiłem, inny niż znałem u nas, taki zapach starości, pasty do podłogi, czy może wilgoci?
W tym warsztacie była specyficzna, tajemnicza atmosfera i ciekawy klimat.
Lubiłem tam przychodzić – po prostu wpadać choć na chwilę. Jak się biegało tu i tam po podwórkach mając te 7, czy 8 lat, to czasami trafiałem do niego. Pamiętam, że zawsze się ze mną witał i pytał co u rodziców. Teraz może to trudno zrozumieć, by dorosły poświęcał czas jakiemuś małemu, obcemu dzieciakowi. Przecież tyle roboty na każdego z nas, także na zegarmistrzowskim stole czeka.
Prawda?

Takim wyjątkowym człowiekiem był Edmund Soporek. Ja, jako mały chłopak nawet podkładając pod końcówki rymów z książki Kornala Makuszyńskiego „Przygody Koziołka Matołka” pisałem dziecinne wiersze o Panu Edmundzie. To ciekawe, ale on po prostu mnie intrygował.

Co jeszcze pamiętam? 
…raczej pracował sam, bo przyznam, że nie pamiętam nikogo innego w jego lokalu. Wiem, że w tych, no może 12 metrach kwadratowych pomieszczenia, miał taką starą antresolę i wchodził na nią po skrzypiących drewnianych schodkach-drabince. Ja tam nigdy nie wchodziłem ale zawsze się dziwiłem, jak tam może być? Pewnie musiało być tam bardzo nisko, że wchodzić trzeba było pochylonym, a pracować tylko na siedząco.

Tyle, że takie były wtedy czasy. Miejsca zawsze za mało. Warsztaty bez WC, malutkie i skromne, ale radował się człowiek, jak udało się mu w PRL-u, „w komunie” mieć coś własnego. Być niezależnym.
Być z Urzędem Skarbowym na rozliczeniu na kartę podatkową.
Ach! Raz zapłacić i mieć spokój. Bez biurokracji, której teraz mamy po dziurki w nosie.
Prawda?

Tacy rzemieślnicy, jak Soporek, czy mój tata Głowacki cieszyli się, że są po prostu na swoim.  Ciężko pracowali, ale pracowali tyle ile chcieli i tyle ile mogli. Sami o tym decydowali.

Warszawski Urząd Miasta nakazywał pracować w konkretnych godzinach. Podobnie było w całej Polsce. Zarządzenie – nakaz otwarcia warszawskich lokali – dla wszystkich tylko w godzinach: od 11:00 do 19:00.
Jednak jak pamiętam, tak pan Soporek i my, zawsze pracowaliśmy w godzinach: od 9:00 do 17:00.
Mój tato, a pewnie i tak samo Edmund Soporek (albo odwrotnie) za zgodą Urzędu Miasta mieliśmy pozwolenie, na specjalnie wybrane godziny świadczenia usług zegarmistrzowskich. Gdyby pracować, jak nakazywały przepisy, to życia człowiek by nie miał. Do godziny 19:00,  potem dojazd do domu jak do hotelu i rano znowu. I tak od poniedziałku do soboty (bo jeszcze wtedy wolnych sobót nie było, oczywiście).

Mój tata Piotr Głowacki pisał co roku specjalne pismo do Urzędu Miasta, że ze względu na słaby wzrok, to on nie może pracować po zmierzchu. Zegarmistrz pracujący z lupą w oku musi pracować za widoku, kiedy oczy nie są zmęczone.
Tata po złożeniu takiego pisma otrzymywał „wyjątkową zgodę”. Trzeba było trochę takiej „wody polać” ;-), …ale i prawdy w tym było dużo i jest do dziś. Pracować się powinno wypoczętym i rześkim.
Nieprawdaż? 🙂

W PRL-u było też tak, że zakład zamykało się na czas urlopu, na równy miesiąc. Czy to cały lipiec, czy cały sierpień. Wywieszaliśmy wtedy na wystawie kartkę „Urlop wypoczynkowy”. Było to dobre, bo w ten sposób zegarmistrze regenerowali siły na cały rok.

Było to ekonomiczne uzasadnione i możliwe, bo składało się tylko w Urzędzie Miasta pismo, że urlop jest danego miesiąca i… było się zwolnionym z wszelkich opłat wynikających z prowadzenia działalności za ten miesiąc. Na czas urlopu działalność firmy „była zawieszona”.

Dobre czasy, …pamiętam miesięczne wypady i pobyt nad morzem, całą zespoloną rodziną. Oczywiście, żeby społeczeństwo nie narzekało, że wszyscy zegarmistrze z okolicy pozamykani, braliśmy urlopy w różnych miesiącach. Z Edmundem Soporkiem zawsze wspólnie uzgadnialiśmy, kto w jakim miesiącu weźmie urlop.

Sąsiad, bo tak też na pana Soporka mówiliśmy, zawsze był układny i życzliwy, przyjazny i koleżeński. Gdy potrzebowaliśmy jakąś część do zegarka chętnie ją nam udostępniał bez pieniędzy. „Drobiazg. Pomoc sąsiedzka” się mu mówiło. A innym razem my tak mówiliśmy, gdy on był w potrzebie. 🙂

Edmund Soporek był jednak osobą raczej zamkniętą. Nie wiem, by w naszym towarzystwie mówił dużo, by mówił o sobie, czy o swojej rodzinie. Z drugiej strony był zawsze spokojny – taki stonowany. Takiego go pamiętam.

Dosyć często przychodził specjalnie do naszej firmy, bowiem, podobnie jak inni, nie tylko  warszawscy zegarmistrze miał swoich klientów, którym proponował renowację zegarków.
Do nas, do wykonujących takie renowacje kopert i cyferblatów przynosił zdemontowane z zegarków tarcze, czy obudowy – koperty, by mu je zrobić na tak zwane „fabryczne cacy”. 😉 

I tu znowu przytoczę ważne spostrzeżenie. Nie pamiętam, byśmy kiedykolwiek mieli w sprawie zlecanych nam renowacji, jakikolwiek zatarg, by w rozmowie używać podniesionego tonu głosu, pomimo, że było możliwe, że jakaś praca się opóźnia, czy też oczekiwania zlecającego były inne niż efekt naszej pracy.
Nigdy tez nasz Sąsiad nie sugerował, nie nakłaniał, by jego zlecenia wykonać w pierwszej kolejności, czy ze specjalnymi rabatami.  Dziś takie osoby się określamy jako: „dusza człowiek”.

Taki osąd mogę też potwierdzić z własnego doświadczenia, bo w czasie PRL-u, w latach 70. XX wieku jako nastolatek, w jakimś sensie pracowałem u naszego sąsiada. Oczywiście nie w jego warsztacie, ale odbierałem przyjmowane przez niego zegary i budziki i naprawiałem je w domu. Przychodziłem do pana Soporka do firmy pytając: „Panie Edmundzie, czy są jakieś budziki i prace dla mnie?”. Brałem co było do zrobienia i wieczorem, czy przez nockę naprawiałem wszystko w swoim pokoju, w domu na Złotej.

Nasz tata nas tak właśnie wychowywał. Mówił: „chcesz mieć swoje pieniądze, to je sobie zarób”, czy „poszukaj sobie pracy”. W ten sposób rozpocząłem współpracę z naszym sąsiadem – mistrzem Edmundem Soporkiem, który z dobrego serca dawał mi zarobić. Pewnie sam też miał na tyle czasu by te prace wykonywać, ale on mnie – Darkowi dawał zarobić. Nawet jeśli nie miał czasu, bo pracy mógł mieć dużo, to i tak nie musiał tego robić dla mnie.
Tak współpracowaliśmy na pewno przez kilka lat. Nieraz był tylko jeden budzik, nieraz nic, a w inny dzień nawet pięć czy sześć.

To właśnie dzięki tej współpracy, w październiku 1978 roku (dokładnie 16 października), kiedy miałem zrobić na rano jakieś zlecenia, w środku nocy, w dzienniku, w radio usłyszałem, ze Papieżem został Polak – Karol Wojtyła.
Obudziłem wtedy całą rodzinę przekazując wszystkim takiego newsa.
Dzięki komu? 
Dzięki Edmundowi Soporkowi, bo dał mi tyle pracy, że miałem „nocną zmianę” 🙂

Przyznam znowu, że na tyle lat współpracy nigdy mi nic nie oberwał z wypłaty i też ani razu nie zwrócił mi uwagi, że coś mu się w moich pracach nie podoba.
Zapewne musiały zdarzać się błędy, bo przecież w zawodzie zegarmistrza nie jest tak słodko. Każdy z zegarmistrzów na pewno się z tym zgodzi, prawda?
Pewnie były jakieś usterki i poprawki, ale on w spokojny, nauczycielski sposób prosił, by zajrzeć jeszcze raz, bo pewno jakiś drobiazg nie pozwala na nienaganne funkcjonowanie zegarka, czy budzika i trzeba go dostrzec i usunąć.

Do dziś też pamiętam i opowiadam zegarmistrzom – swoim kolegom, a także klientom zdarzenie z życia zawodowego Edmunda Soporka. Ono uczy, jak to trzeba być czujnym w obsłudze klientów. Zdarzyło się, że do firmy Edmunda Soporka weszła bogato ubrana, w futrze, majętna klientka i poprosiła o drobną usługę – powiedzmy skrócenie bransolety w jej zegarku Rolex. Edmund Soporek wziął zegarek na warsztat i przekazał, że za około 10 minut usługa będzie wykonana. Klientka na to powiedziała: „to ja sobie zapalę przed firmą” i wyszła.
Za 9 minut wchodzi pani w futerku i mówi: „jak tam mój zegarek?, czy już gotowy?”
Oczywiście. Tak. Proszę – odpowiada mistrz Soporek. Na dzisiejsze pieniądze bierze pewnie 20 złotych za usługę i dziękuje.
Za kolejne 3 minuty wchodzi pani w takim samym futrze i mówi: „udało się skrócić bransoletę? ”  Pan Soporek zdezorientowany i mocno poddenerwowany stwierdza:
Jak to? Przecież pani w futrze już odebrała ten zegarek jakieś 3 minuty temu!!!
Jaka pani?
Co pan?
To mojego Rolexa pan oddał jakiejś innej kobiecie?
Skandal!!!
Pan za to mi słono zapłaci”

Przeżył to zdarzenie bardzo mocno ten skromny, uczynny zegarmistrz.
Nie wiem na pewno, jak to się skończyło, ale chyba „rozeszło się po kościach”.
Edmund Soporek nie poszedł na jakiś proponowany układ – nawet zapłaty w ratach, tylko popytał kolegów w tym mojego tatę, a potem sprawa ucichła. Ponoć Milicja znała już tę szajkę, która na różne tego rodzaju sposoby naciągała wielu rzemieślników. Metoda zamiany osób w jednym futrze i granie bogatych klientów była im już znana.
To były takie niebezpieczne przeżycie, że po nim Edmund Soporek, poprzez Cech ostrzegał wszystkich kolegów, by uważali na próby takich „zagrań”. 

Za czasów aktywności pana Soporka i innych znakomitych zegarmistrzów nie było tak szerokiego dostępu do informacji jak jest dzisiaj, ale rzemieślnicy wspierali się i radzili sobie wspaniale.
Za to im chwała!

Zamek Królewski w Warszawie. Piątek 3.03.2023, godzina 10.00

W tamtych czasach, pewnie mieli też więcej czasu na prace społeczne, w których wyróżniał się bardzo nasz sąsiad – Edmund Soporek. To on był w zespole budowy zegara na Zamku Królewskim i był z tego faktu wtedy bardzo dumny i zadowolony.
Może czasami musiał zamknąć swój warsztat wcześniej, może musiał przepraszać swoich klientów by udać się na Stare Miasto do pracowni zespołu na ulicy Bugaj.
Tyle, że dzięki temu ja dziś spoglądając na zegar na Zamku Królewskim widzę w nim kunszt, mistrzostwo i skromność mojego sąsiada – mistrza Edmunda Soporka.

P.S.
W opisach przy pracach nad zegarem widnieje imię i  nazwisko Mieczysław Soporek. Nie wiem dlaczego nie Edmund, a Mieczysław. Edmund Soporek – tak miał na pewno wypisane na zegarze wiszącym na kamienicy przy jego punkcie zegarmistrzowskim, czy też na wystawie.
Być może nosił dwa imiona.
Tego nie wiem. Dla mnie i dla naszej rodziny – w naszej pamięci będzie on zawsze określany jako: Sąsiad, Edmund Soporek – zacny zegarmistrz!

Dariusz Głowacki
Zegarmistrz ze Złotej 62
RENOWACJE CYFERBLATÓW, WSKAZÓWEK i KOPERT

Pekin
Pekin

Rzeczywiście, tylko dla hasła Edmund Soporek znajdziemy jakiekolwiek informacje, w tym te  dotyczące „Pekinu” i Powstania Warszawskiego.
Są to przykładowo:
https://www.polityka.pl/archiwumpolityki/1844968,1,zapowiadany-koniec-swiata.read
https://tygodnik.tvp.pl/50133219/2-pazdziernika-1944-roku-zakonczylo-sie-powstanie-warszawskie
https://www.1944.pl/powstancze-biogramy/edmund-soporek,41615.html

Zgodnie z powstańczymi biogramami i listą nekrologów Edmund Soporek urodził się 16.01.1926, a zmarł 16.07.2006 roku.
http://www.nekrologi-baza.pl/zlista/368

Mieczysław Edmund Soporek - zegarmistrz
Mieczysław Edmund Soporek – zegarmistrz

Życiorys Marka Górskiego – współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

W marcu 1972 roku wykonania nowego zegara na „odbudowywanym z niczego” Zamku Królewskim w Warszawie, podjął się Zespół Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Zwieńczeniem prac Zespołu był działający od 19 lipca 1974 roku kompletnie nowy zegar, składający się z mechanicznego mechanizmu, tarcz ze wskazówkami, oraz dzwonów. 

Jubileusz budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Zespół Budowy Zegara

Przedstawiany w niniejszym opracowaniu zegarmistrz i inżynier Marek Górski należał do grona budowniczych zegara i co oczywiste, jego nazwisko figuruje na tablicy upamiętniającej wszystkich członków Zespołu Budowy Zegara znajdującej się w pomieszczeniu wieży Zamku Królewskiego, gdzie swoje miejsce ma mechanizm zegara.

Jubileusz budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Zespół Budowy Zegara

Marek Górski  jest także uwieczniony na pamiątkowym zdjęciu, które zostało wykonane w cechowym Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, w którym od pierwszych dni lipca 1974 roku, był prezentowany mechanizm zegara. Dnia 6 lipca mechanizm został uroczyście przetransportowany na Plac Zamkowy i tego samego dnia powędrował na Wieżę Zygmuntowską Zamku Królewskiego w Warszawie.

Historia życia

Marek Górski urodził się w dniu 28 listopada 1944 roku, choć w dokumentach osobowych jako jego data urodzenia figurował dzień 1 stycznia 1945 roku.

Marek Górski zegarmistrz

Był synem Henryka Górskiego – zegarmistrza od 1947 roku działającego w Pruszkowie i jego żony Zofii. W czasie choroby Henryka Górskiego, to właśnie Zofia Górska prowadziła rodzinny zegarmistrzowski zakład usługowy w Pruszkowie. Marek Górski posiadał także siostrę – Barbarę.

Nauka i praca

W latach 1952 – 1959 Marek Górski pobierał nauki w Pruszkowie, w Szkole Podstawowej nr 1 imienia Józefa Piłsudskiego[i] i później w latach 1959 – 1964 w Technikum Mechanicznym w Pruszkowie.

Marek Górski harcerz - zegarmistrz

Studia wyższe rozpoczął na Politechnice Wrocławskiej, jednak ze względu na stan zdrowia ojca przeniósł się na Politechnikę Warszawską.
Wydział Mechaniki Precyzyjnej (obecnie Mechatroniki) ukończył 21 marca 1970 roku, w specjalności Drobne Mechanizmy. Tak kierunek, a w szczególności specjalność naukowa były „najbardziej zegarmistrzowskimi” profilem studiów na technicznych uczelniach wyższych w Polsce.
W trakcie studiów poznał swojego przyszłego „mistrza” i przyjaciela, późniejszego profesora Nauk Technicznych – Zdzisława Mrugalskiego.
Także w czasie studiów poznał będących zegarmistrzami braci zakonnych z Niepokalanowa.

„Przygotowując materiały do pracy dyplomowej pod tytułem: „Konstrukcja mechanizmu zegarowego z napędem elektrycznym” trafiłem do Niepokalanowa”  – przekazywał Marek Górski w swoich wspomnieniach z czasów studiów na Mechanice Precyzyjnej.
W ten sposób zaprzyjaźnił się z nestorami polskiego zegarmistrzostwa – braćmi  Wawrzyńcem, Aleksandrem Podwapińskim i Bernardem Bartnikiem, autorami monumentalnego, wielotomowego dzieła obejmującego cały ówczesny zakres wiedzy zegarmistrzowskiej. To właśnie na dla przygotowywanych książek, na prośbę ich autorów, Marek Górski wykonywał dla nich rysunki techniczne niezbędne dla wydania kolejnych, książkowych  pozycji.

Marek Górski zegarmistrz


Zaraz po ukończeniu studiów w 1970 roku, zgodnie z nakazem rozpoczął pracę jako inżynier. Został zatrudniony na stanowisku konstruktora w biurze projektowym w Centralnym Biurze Konstrukcji Obrabiarek w Pruszkowie.
W roku 1977 zakończył pracę w CBKO w Pruszkowie i przejął od swojej matki prowadzenie rodzinnego zakładu zegarmistrzowskiego.

Marek Górski zegarmistrz

Znaną nie tylko w Pruszkowie firmę prowadził nieprzerwanie do roku 2017 – do chwili pogorszenia się jego stanu zdrowia.

W Zespole Budowy Zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Dzięki wykształceniu i znajomości zegarmistrzostwa, zgodnie z sugestią braci zakonnych z Niepokalanowa Marek Górski został zaproszony  do włączenia się w prace Zespołu Budowy Zegara na odbudowywany wówczas Zamek Królewski w Warszawie. Zespół ten powstał w marcu 1972 roku, przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy.

„Dostałem depeszę (telegram) z Cechu. Nawet jeszcze na pewno gdzieś ją mam.

Zaproszono/wezwano mnie do Cechu.
To bracia zakonni z Niepokalanowa zaproponowali mnie i Profesora Mrugalskiego.
Ja wykonywałem dla niech rysunki techniczne do ich publikacji.
W czasie rozmów w Cechu wspomniałem o mistrzu Władysławie Zaleskim, który potem został kierownikiem zespołu.
Znałem go i ceniłem za wiedzę zawodową i wyrozumiałość. To u niego moja mama, w czasie choroby ojca zdawała egzamin zawodowy z zegarmistrzostwa. Taki egzamin był konieczny, by móc prowadzić zakład usługowy w tamtych czasach.”
– wspominał w rozmowie z kolegą i autorem niniejszego tekstu – Władysławem Mellerem.

Marek Górski zegarmistrz, Profesor Zdzisław Mrugalski

Przy współpracy z Profesorem Zdzisławem Mrugalskim Marek Górski przygotował założenia konstrukcyjne, a po ich zatwierdzeniu przez Obywatelski Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie, także przy wsparciu Profesora Mrugalskiego opracował projekt konstrukcji mechanizmu zegara zamkowego.

Dyrekcja CBKO wyraziła zgodę, by Marek Górski mógł przeznaczyć połowę swojego czasu  pracy w zakładzie na prowadzenie prac konstrukcyjnych związanych z projektowanym zegarem. Także dzięki zgodzie pracodawcy, przy wykonaniu kompletnej dokumentacji Markowi pomagała kilkuosobowa grupa współpracowników z biura. Nie licząc godzin pracy spędzonych przy projektowaniu i kreśleniu, wykonali oni rysunki wszystkich detali mechanizmu zegara Zamku Królewskiego w Warszawie.
Konstrukcja zegara na Zamku Królewskim w Warszawie, to niepodważalnie dzieło inżyniera, zegarmistrza Marka Górskiego.

Marek Górski zegarmistrz

W trakcie kompletowania, montażu i sprawdzania działania mechanizmu prowadzonych w udostępnionej na te prace suterynie przy ulicy Bugaj, często odwiedzał to miejsce. W trakcie swoich wizyt Marek wspierał pracujących tam wieczorami, montujących mechanizm zegara zegarmistrzów.

Marek Górski zegarmistrz

W dniu 19 lipca 1974 uroczyście przewieziono mechanizmu zegara z Muzeum Cechowego na Plac Zamkowy i dalej na wieżę, kończonego właśnie w stanie surowym Zamku Królewskiego. Uczestnictwo Marka Górskiego w tych wydarzeniach była zaszczytnym obowiązkiem i zostało uwiecznione na licznych fotografiach z tego wydarzenia.

Równocześnie z zaprojektowaniem mechanizmu zamkowego, którego twórcy zastrzegli iż ma być niepowtarzalny, na desce kreślarskiej inżyniera Marka Górskiego, przy współpracy z Profesorem Zdzisławem Mrugalskim, powstała konstrukcja mechanizmu „do szerokiego stosowania”.
Był to mechanizmem mniejszy od tego dla zegara Zamku Królewskiego, modułowy, pozwalający na wykonywanie zegarów o różnym stopniu skomplikowania konstrukcji. Przy odpowiednim skompletowaniu mógł to być: sam mechanizm chodu, zegar z biciem półgodzin i godzin, zegar z biciem półgodzin, godzin i kwadransów
Dzięki takiemu posunięciu, doskonałymi, mechanicznymi zegarami może poszczycić się wiele budynków przestrzeni publicznej nie tylko w Polsce. Zegary były wykonywane przez zegarmistrzów, w różnych składach osobowych, ale zawsze z Markiem Górskim. W niektórych przypadkach wykonawcy mechanizmu „podpisywali się” na kole wychwytowym nowo tworzonego mechanizmu.

Marek Górski zegarmistrz

Wśród tych mechanicznych zgarów należy wymienić przykładowo: Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie, kościół p.w. Świętego Józefa na Kahlenbergu pod Wiedniem, Kolegiatę w Łowiczu, budynek poczty w Dąbrowie Górniczej, Ratusz w Piasecznie, czy widoczny na zdjęciu mechanizm zegara kwiatowego przy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

Marek Górski zegarmistrz

Już w XXI wieku, po 19 latach przerwy,  w roku 2008 mechaniczny zegar powstał na jednym z budynków kompleksu stajni w Krasnopolu, w Stadninie Koni nad Wigrami.

Związane z działalnością Marka Górskiego, zegarowe, lokalne – pruszkowskie wydarzenie, odbyło się jeszcze przed uruchomieniem najważniejszego w jego życiu zegara na Zamku Królewskim w Warszawie.
We wspomnieniach pośmiertnych Marka Górskiego, Mirosław Wawrzyński przekazywał: 
„30 kwietnia 1974 na wieży Pałacyku „Sokoła” w Parku im. T. Kościuszki w Pruszkowie uruchomiono zegar, którego mechanizm był prototypem dla tego, który wykonano dla Zamku Królewskiego w Warszawie.

Marek Górski zegarmistrz

Zegar na Pałacyku „Sokoła” bez zakłóceń pracuje do dziś, odmierzając i sygnalizując mieszkańcom Pruszkowa upływający czas.

Zegar ten jest unikalny na skalę globu, a zarazem jest on prawdziwie przemysłowo–pruszkowski. Narodził się bowiem w Pruszkowie siłami czynu społecznego z pomocą głównych, miejskich zakładów mechanicznych. Projekt wykonał na deskach kreślarskich w CBKO inż. M. Górski ze wsparciem Z. Urbańskiego. Część jego elementów odlano i wytoczono w Zakładzie Przemysłowym 1 Maja – w „Mechanikach” przy ul. Sienkiewicza. Porcelanową tarczę wypalono w „Porcelicie” przy ul. B. Prusa, a inne podzespoły zrobiono w warsztatach ZNTK przy ul. 3 Maja. Do budowy samego mechanizmu zegara włączyły się także pruszkowskie spółdzielnie pracy. W ten sposób od 30 kwietnia 1974 r. Pruszków ma swój bardzo oryginalny i własny, miejski, mechaniczny zegar.”

Marek Górski był cenionym wśród braci zegarmistrzowskiej, a przy wykonywaniu zegarów przestrzeni publicznej  współpracował z: Profesorem Zdzisławem Mrugalskim, Janem Gorajem, Władysławem Zaleskim, Markiem Biniem, Wiesławem Bieleckim, Zbigniewem Urbańskim, Tadeuszem Charytoniukiem, Bogdanem Urbanem, Wiesławem Rykowskim, Jurkiem Dybowskim, Maciejem Kwiatkowskim, Markiem Marszałkiem, Wojciechem i Stefanem Kamińskimi.

Marek Górski zegarmistrz

W późniejszych pracach zegarmistrza Marka Górskiego podporą i kontynuatorem rodzinnej tradycji był, i jest dzisiaj syn – mistrz zegarmistrzostwa Bartłomiej Górski, którego wspiera żona – czeladnik zegarmistrzowski – Magdalena Górska.

Na Mechanice Precyzyjnej i Studium Wojskowym

Witold Jaszczuk, który był kolegą Marka w grupie dziekańskiej z czasów studiów, wspomina go następująco: „Pamiętam doskonale, jak na studiach, na ćwiczeniach kreśliliśmy wychwyt Grahama posługując się wiedzą ze skryptu Prof. Trylińskiego. Dla mnie to był to tylko epizod, a dla Marka pewnie element zawodowych zajęć.
Byliśmy kolegami ze wspólną pasją, bo obu nas fascynowały motocykle i obaj je mieliśmy.

Marek Górski zegarmistrz

Pamiętam też fatalny wypadek Marka, który jechał motocyklem za autokarem z naszą wycieczką studencką. Z ciężarówki jadącej tuż przed Nim wiatr poderwał arkusz jakiejś płyty. Ta uderzyła w Marka i to że przeżył było szczęśliwym w nieszczęściu zbiegiem okoliczności. Nie bez znaczenia było to, że jechał on na motocyklu z wózkiem bocznym i dzięki temu się nie wywrócił. O ile pamiętam po wyleczeniu złamania ręki zrezygnował już z motocykla.

Marek Górski zegarmistrz

Widywaliśmy się prawie codziennie, jak to ludzie na jednym roku. Pamiętam że był zawsze spokojnym, zrównoważonym i pogodnym. Nie miał najlepszych stopni wśród kolegów z roku, ale na tyle dobre, aby spokojnie rok po roku kontynuować studia. Mieszkał w domu rodzinnym, więc w odróżnieniu od mieszkańców akademika nie był tak dobrze znany szerszemu gronu kolegów.”

Mój rodzinny zegar ścienny, firmy Gustav Becker, działający od prawie 150 lat oczywiście był naprawiony ręką Marka Górskiego.” – przekazał też Witold Jaszczuk.

Marek Górski zegarmistrz

Ciekawostka, która dotyczyła również marka Górskiego, a którą opisał Witold Jaszczuk dotyczy Studium Wojskowego, w którym zajęcia odbywali studenci. Dziś takie zdarzania wydawać się mogą opowieściami „science fiction”, ale tak wyglądały realia tamtych lat.
„Wojsko w Studium Wojskowym mieliśmy jeden dzień w tygodniu na drugim i na czwartym roku. Zajęcia były w Studium na ul. Koszykowej, lub na WAT. Strzelanie na poligonie w Wesołej, zajęcia poligonowe na poligonie WAT. Mundury mieliśmy w domu i raz w tygodniu, w tych mundurach szło się na tę Koszykową. Ja wspominam to raczej źle, gdyż idąc a zajęcia, obowiązkowo w mundurze musiałem salutować wszystkim starszym stopniem. Czyli… ze 200 razy. Jak się jakiegoś oficera nie zauważyło, to potrafił dla sportu z lekka obsobaczyć.
Ja mieszkałem przy al. Niepodległości róg Filtrowej i narzekałem, a… Marek dojeżdżał z Pruszkowa.

Marek Górski zegarmistrz

Zajęcia w studium były na rozmaitym poziomie, oficerowie też różni. Studenci nie traktowali tego zbyt poważnie i stale były jakieś „draki” lub wygłupy po których ich sprawcy lądowali u fryzjera, lub na przykład w domu by poprzyszywać guziki.  Afer z Markiem nie pamiętam, bo… pewnie ich nie było. Marek był poukładanym, spokojnym człowiekiem i raczej nie podpadał w wojsku.

Na studiach mieliśmy dwa obozy szkoleniowe, które studenci naszego Wydziału odbywali pod Wyszkowem i w  Olsztynie, w Oficerskiej Szkole Uzbrojenia. Po drugim roku były dwa tygodnie w Wyszkowie i po czwartym sześć tygodni w Olsztynie.”

Pokazane zdjęcia z Wyszkowa i z Wilczego Szańca zostały wykonane odpowiednio w trakcie szkoleniowego obozu po II i po IV roku. Które zdjęcie z której miejscowości można poznać po stopniach widocznych na pagonach mundurów.

Po studiach studenci odbywali regularną służbę wojskową. W przypadku Marka, ze względu na złamaną we wspomnianym powyżej wypadku rękę, został on z niej zwolnionym.

Rodzinny zakład zegarmistrzowski w Pruszkowie

Rodzinny zakład zegarmistrzowski został założony przez Henryka Górskiego – ojca Marka. Jego rejestracja w Powiatowym Cechu Rzemiosł Różnych w Pruszkowie nastąpiła w dniu 20 października 1947 roku.
Do roku 1966 mieścił się on przy ulicy Kościuszki 13, następnie został przeniesiony do lokalu na ulicy Bolesława Prusa 28.
Ze względu na chorobę nestora firmy od dnia 28.07.1971 roku, po zdaniu egzaminów zawodowych, firmę prowadziła jego żona – Zofia, którą oczywiście w miarę możliwości wspierał syn Marek.
W 1977 prowadzenie zakładu zegarmistrzowskiego przejął syn założyciela – inżynier Marek Górski.
Henryk Górski zmarł 28.07.1981 roku.

Marek Górski zegarmistrz

W działalności zawodowej Marek Górski dał się poznać jako wysokiej klasy zegarmistrz, który z sukcesem podejmował się napraw bardzo wymagających, tak nowoczesnych, jak i antykwarycznych zegarmistrzowskich wyrobów. Poza tradycyjnymi wówczas, wykonywanymi na najwyższym poziomie naprawami zegarów i zegarków mechanicznych i elektronicznych, w nowym zakładzie, w ramach działalności firmy znalazło się również wytwarzanie i montaż zegarów przestrzeni publicznej (tak mechanicznych, jak i elektronicznych). Jak wspominał Marek Górski zdarzało mu się także wykonywać duże zegary dla obiektów prywatnych.

Marek Górski zegarmistrz

Zegary mechaniczne były budowane oczywiście w oparciu o projekt ”zegara do ogólnego stosowania” powstałego na okoliczność budowy zegara na Zamku Królewskim w  Warszawie.

Marek Górski zegarmistrz

W czasie swojej pracy Marek Górski wyszkolił 9 uczniów zawodu z których niektórzy po zakończeniu nauki pracowali w jego zakładzie. W czasie zegarmistrzowskiej prosperity, właściciela zakładu wspierało nawet 3 pracowników.

Marek Górski zegarmistrz

W październiku 1991 roku zakład „Zegarmistrzostwo – Górski” przeniósł się do nowej lokalizacji na Aleję Wojska Polskiego 25.
W grudniu 2017 roku prowadzenie zakładu zegarmistrzowskiego przejął syn Marka – Bartłomiej Górski.

Marek Górski zegarmistrz

Konserwator zegara na Zamku Królewskim w Warszawie i wielu innych zegarów przestrzeni publicznej

Od 2000 roku, Marek Górski – jako firma: „Zegarmistrzostwo – Górski” został konserwatorem i opiekunem zegara na Zamku Królewskim w Warszawie.
Bieżący monitoring zegara na szczęście nie dostarczał zbyt wiele pracy, bo mechanizm działał  nienagannie. Jednak dwukrotne w roku zmiany czasu, okresowe przeglądy mechanizmu, czy ewentualne interwencja po zgłoszeniach i obecność w trakcie wizyt specjalnych gości były obowiązkiem konserwatora.

Marek Górski zegarmistrz

Nie tylko przy każdorazowej zmianie czasu, w doglądaniu mechanizmu zegara Marka Górskiego wspierał go jego  nauczyciel i przyjaciel – Profesor Zdzisław Mrugalski.
W kolejnych latach aktywności zegarmistrzowskiej we wszystkich działaniach Marka Górskiego, uczestniczył także syn i następca Marka – Bartłomiej Górski.

Marek Górski najpierw samodzielnie, a potem wraz z synem Bartkiem konserwował i opiekował się wieloma zegarami przestrzeni publicznej. Były wśród nich oczywiście także te, w których budowie Marek Górski brał udział. Niektórych, ze względu na odległość nie był w stanie doglądać, ale zawsze miał je w swoim sercu i odwiedzał kiedy tylko było to możliwe.

Marek Górski zegarmistrz

Wielką przyjemność sprawiła mu sytuacja, gdy przy okazji wakacji znalazł się w okolicach Szczecina i odwiedził znajdujący się tam Zamek Książąt Pomorskich. Będąc z rodziną na dziedzińcu i przyglądając się zegarowi słuchał także, co o historii Zamku mówi lokalny przewodnik. Jakże wielką miał satysfakcję, gdy przewodnik przekazując informację o odbudowie Zamku i budowie zegara wskazując na Marka Górskiego powiedział: „… a tu właśnie mamy przyjemność gościć konstruktora i budowniczego zegara…”.

Marek Górski zegarmistrz

Zegar szczeciński odwiedził także w roku 2017, kiedy to tak zwane Warsztaty Zegarmistrzowskie odbywające się w ramach działalności Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków, zorganizował w Szczecinie obecny opiekun zegara i przyjaciel Marka – Czesław Złotnik.
Marek Górski powiedział wtedy kolegom: „Bardzo się cieszę, że udało mi się przyjechać do Szczecina i zobaczyć zegar, który 40 lat temu tutaj stawiałem”.

Aktywny, emerytowany zegarmistrz i inżynier

Po przekazaniu zakładu w ręce syna – Bartłomieja Górskiego, Marek Górski cały czas pracował w zakładzie i wspierał syna we wszystkich zawodowych aktywnościach.
Okazjami do spotkania Marka Górskiego były wszelkiego rodzaju uroczystości i spotkania zawodowe w których chętnie brał udział dzieląc się swoimi zegarmistrzowskimi doświadczeniami.

Karol Roman, Marek Górski, Marek Biń
Karol Roman, Marek Górski, Marek Biń

Regularnie odwiedzał też „swoje zegary”, w tym w szczególności zegar na wieży Zamku Królewskiego w Warszawie.

Marek Górski zegarmistrz


Marek Górski brał udział w różnorakich spotkaniach rocznicowych i okolicznościowych organizowanych przez Zamek Królewski. Był on oczywiście obecny także na koncercie i prelekcji o odbudowie Zamku i budowie zegara zamkowego, które to w ramach wakacyjnych „Ogrodów Zamkowych” w roku 2014, w 40. rocznicę uruchomienia zegara, po wielu zgłoszeniach Profesora Mrugalskiego zorganizował gospodarz miejsca.

Marek Górski zegarmistrz

W trakcie odbywającego się na przełomie września i października 2017 roku Festiwalu Zegarów i Zegarków w Łodzi, Marek Górski i Marek Biń prezentowali wykonany wspólnymi siłami, w roku 2008 mechanizm zegara wieżowego i wygłosili prelekcję na temat historii zegara na wieży Zamku Królewskiego w Warszawie.

Marek Górski zegarmistrz
Marek Górski zegarmistrz

Marek Górski brał także udział w warsztatach zegarmistrzowskich i dorocznych spotkaniach organizowanych przez założony przez wspominanego wielokrotnie Profesora Mrugalskiego i Władysława Mellera (autora niniejszej biografii) Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków.

Marek Górski zegarmistrz

Tak on sam, jaki jego firma mieli bardzo duże poszanowanie w gronie klubowiczów.
Chętnie brał także udział w sesjach naukowych organizowanych przez muzealników polskich.

Marek Górski zegarmistrz

Marek Górski dość regularnie spotykał się także w gronie absolwentów Wydziału Mechaniki Precyzyjnej. Uczestniczył, tak w organizowanych przez Koło Absolwentów rocznicowych zjazdach, jak i grupowo zwoływanych  nieformalnych spotkaniach koleżanek i kolegów.

Marek Górski zegarmistrz


W połowie drugiej dekady obecnego wieku, choroba zmusiła Marka Górskiego do zaprzestania pracy zawodowej, co nie spowodowało wcale zaniku zainteresowania zegarami, zegarkami, którymi z zawodową radością zajmował się przez całe swoje życie.

W czasie choroby, o zegarach i zegarkach chętnie rozprawiał odwiedzającymi go przyjaciółmi.
Ostatnie swoje lata Marek Górski spędził w domu u boku ukochanej małżonki Anny i najbliższej rodziny.

W lokalnej społeczności

W rzemiośle. Marek Górski od chwili przystąpienia w 1977 roku do Cechu Rzemiosł Różnych w Pruszkowie aktywnie pracował w jego władzach. Wyrazem zaangażowania mogą być choćby pełnione społecznie przez 2 kadencje funkcja Podstarszego i także dwie kadencje Starszego Cechu.

W latach 1998 -2001 pełnił funkcję Członka Zarządu Mazowieckiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości, a w 1999 był Członkiem Fundacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw.  


We władzach lokalnych. Przez dwie kadencje – od 1984 do 1990 roku pełnił funkcję radnego Miejskiej Rady Narodowej, a po pamiętnych, pierwszych wolnych wyborach do władz samorządowych, 27 maju 1990 roku, Marek Górski został wybrany jako radny Rady Miasta w Pruszkowie i pełnił tę funkcję do roku 1994.

Wyróżnienia i odznaczenia

Marek Górski był uhonorowany wieloma odznaczeniami, z których najważniejsze to: Złoty Krzyż Zasługi otrzymany w sierpniu 1984 roku, oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymany z rąk Prezydenta Polski.
Przez Krajową Radę Rzemiosła odznaczony został: Honorową Odznaką Rzemiosła, przez Zarząd Związku Rzemiosła Złotym Medalem imienia Jana Kilińskiego.
Uchwałą Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej  był wyróżniony Odznaką Zasłużony Działacz Ruchu Spółdzielczego.

Marek Górski zegarmistrz

Dowodami uznania dla działalności branżowej były także: „Złoty Laur” nadawany liderom rzemiosła i kupiectwa przez magazyn “Super Kontakty” i wyróżnienie ”Kupiec Roku 2006”.

Marek Górski zmarł w dniu 28. czerwca 2022 roku. Nabożeństwo żałobne zostało odprawione 4 lipca w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w Pruszkowie – Żbikowie i na tamtejszym cmentarzu parafialnym został on pochowany.

Władysław Meller
na podstawie materiałów rodzinnych i innych wskazanych w tekście dokumentów



[i] Sama nazwa patrona szkoły zniknęła niepostrzeżenie z jej dokumentacji w latach 50., ale w oczach wszystkich Pruszkowian przez cały czas była to szkoła z tym właśnie swoim patronem. Formalnie przywrócono imię Józefa Piłsudskiego w dniu 12.05.1990 roku.

Życiorys Jana Stefanka – współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Życiorys Jana Stefanka – współbudowniczego zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Przedstawiany w niniejszym opracowaniu Jan Stefanek był członkiem Zespołu Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy.

tablica Zespól Budowy Zegara
Tablica Zespół Budowy Zegara

Co oczywiste, jego nazwisko figuruje na tablicy upamiętniającej członków Zespołu Budowy Zegara znajdującej się w pomieszczeniu wieży Zamku Królewskiego, gdzie swoje miejsce ma mechanizm zegara.

Mechanizm zegara i Zespół Budowy Zegara
Mechanizm zegara i Zespół Budowy Zegara

Jana Stefanka nie znajdziemy na pamiątkowym zdjęciu, które zostało wykonane w cechowym Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych, w którym od pierwszych dni lipca 1974 roku, był prezentowany mechanizm zegara.

To tylko dlatego, że Jan Stefanek był w szczególności odpowiedzialny za inny – wyjątkowy element zegara – jego tarcze. W czasie wykonywania wskazanego zdjęcia, Jan prawdopodobnie był zajęty dopilnowaniem poprawnego montażu tarcz na Wieży Zygmuntowskiej Zamku Królewskiego.

Potwierdzeniem takiej sytuacji jest inne zdjęcie, które w odróżnieniu od grupowego przy mechanizmie, nie wygląda na pamiątkową fotografię. To dokument. Zapis pełnej napięcia chwili, wykonany przez Zbigniewa Furmana – fotoreportera Życia Warszawy. Jan Stefanek nadzoruje na nim ostatnie prace montażowe przed umieszczeniem tarcz na Wieży Zamku Królewskiego. Żadna z uwiecznionych postaci nie pozuje, a nawet nie patrzy w stronę obiektywu, bo przecież nie zdjęcia były wtedy ważne.

Jan Stefanek przy tarczy zegara
Jan Stefanek przy tarczy zegara

Kadr dzieli na pół ogromna tarcza zegara, a naszą uwagę natychmiast przykuwają dwie postacie w jasnych koszulach (Jan i nieznany nam reporter) oraz lśniące słońce zegarowej tarczy między nimi. Mimo, iż kompozycja jest statyczna, wyczuwa się ogrom emocji, napięcia i determinacji. Jest w tym zdjęciu zapowiedź wyjątkowego wydarzenia, które przechodząc do historii dla wielu osób będzie symbolem zakończenia odbudowy stolicy.

Przez lata nie wiedziano, że zdjęcie to w ogóle powstało, co tylko dowodzi skromności Jana Stefanka, który miał przekonanie, że dobrze wykonana praca powinna żyć własnym życiem. On – w tym przypadku jako wykonawca zegarowych tarcz był postacią drugoplanową. Liczyła się dobrze wykonana praca. To z tego powodu fotografia została zapomniana i przeleżała w czeluściach domowej szuflady niemal pół wieku!

Jan Stefanek (dla wielu Janek, a nawet Jasiek) był człowiekiem o wielkiej wyobraźni i rozlicznych talentach. Miał odwagę sięgać po swoje marzenia i siłę, by z nich zbyt szybko nie rezygnować. Jan Stefanek – zegarmistrz, pasjonat, społecznik…

Urodził się 23 kwietnia 1940 roku w Warszawie, na Mokotowie. Tam też dorastał w powojennej rzeczywistości górnego i dolnego Mokotowa. Mieszkał z rodzicami i bratem Stanisławem niedaleko parku i pałacyku Królikarnia. Może właśnie tam, w życiu małego Janka zaczęły łączyć się historia z teraźniejszością, a wielki szacunek i podziw dla wydobywanych spod gruzów dzieł sztuki z potrzebą tworzenia czegoś nowego.

Już w szkole podstawowej chciał lepszego życia. Chłonął książki i piękno w każdej postaci oraz… naprawiał wszystko, co wpadło mu w ręce. Te cechy towarzyszyły Jankowi przez całe życie. Dawał on drugą szansę nie tylko zegarom, ale również biżuterii i przedmiotom codziennego użytku. Nieprzypadkowo więc jego pierwszy życiowy wybór padł na Szkołę Rzemiosł Artystycznych przy ulicy Sandomierskiej w Warszawie. Szkołę tę ukończył w 1957 roku zdając egzamin czeladniczy.

Szkołę Rzemiosł Artystycznych
Szkoła Rzemiosł Artystycznych – później Zespół Szkół Samochodowych

W 1971 roku szkoła została przeniesiona na ulicę Włościańską, placówkę na Sandomierskiej przekształcono w szkołę ogólnozawodową, a później samochodową.

Miał 18 lat, gdy dołączył do Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy, zdobywając doświadczenia zawodowe w jednej z mokotowskich pracowni zegarmistrzowskich.

Jan Stefnek Zegarmistrz
Jan Stefanek Zegarmistrz

W 1967 roku pracował już przy ulicy Marszałkowskiej 3/5, w tym samym budynku, gdzie w latach 1945 – 1992 istniał Dom Prasy Polskiej z drukarnią i redakcją Życia Warszawy. Być może Jan Stefanek już wtedy wiedział, że pracę w zawodzie przyjdzie mu wkrótce dzielić z pasją społecznika, a jego towarzyskie usposobienie, ogromne poczucie humoru i charyzma otworzą możliwości daleko wykraczające poza kręgi zawodowe…

Wczesne lata 60. to był dla Jana Stefanka czas wytężonej pracy zegarmistrzowskiej. Co ciekawe z tego młodzieńczego okresu pochodzi również fascynacja Jana motoryzacją, w tym opatentowanie pewnego wynalazku. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, mając pracownię zegarmistrzowską w budynku redakcji Życia Warszawy, Jan mógł liczyć na zainteresowanie dziennikarzy swoim wynalazkiem.

Jan Stefanek i jego Jawa
Jan Stefanek i jego Jawa

Fotoreporter Lucjan Fogiel wykonał serię znakomitych zdjęć przedstawiających nieco onieśmielonego Janka Stefanka prezentującego swoje dzieło – świeżo opatentowane, wykonane według własnego projektu kierunkowskazy do motocykla Jawa!

Jan Stefanek w swoim zakładzie
Jan Stefanek w swoim zakładzie

W 1976 roku powstała pracownia zegarmistrzowska przy ulicy Hożej 35 w Warszawie. Z tą lokalizacją Jan Stefanek był najbardziej kojarzony. Piękne wnętrze urządzone ze smakiem i dbałością o detal (oczywiście wszystko własnoręcznie!) przyciągało wielu klientów. Pracownię Hoża 35 z tamtych lat można podziwiać dzisiaj już tylko na fotografiach.

Optyk Stefanek
Optyk Stefanek

Wraz z końcem 1990 roku została zamieniona w Zakład Optyczny, prowadzony do dziś przez Danutę Stefanek – żonę Jana. Co zrozumiałe, wraz z taką zmianą duch pracowni zegarmistrzowskiej zniknął bezpowrotnie. Adres ten sam, lecz miejsce zupełnie inne…

W latach 70. Janek razem z cechowymi kolegami przystąpił do budowy zegara zamkowego. Jednak zanim stał się „człowiekiem od tarcz”, w 1969 roku pracował już społecznie przy całkowitym odrestaurowaniu i dorobieniu mechanizmu do barokowego zegara kominkowego, który został przekazany w darze Ministerstwu Kultury i Sztuki.

Jan Stefanek Zegarmistrz
Jan Stefanek Zegarmistrz

Jan Stefanek miał też na swoim koncie wykonanie (według własnego projektu) zegara ściennego, przekazanego Stronnictwu Demokratycznemu do sali obrad. W późniejszych latach Jan sprawował funkcję przewodniczącego Koła SD przy rzemieślniczym Cechu.

Zbiórka złomu
Zbiórka złomu

Podczas budowy zegara na Zamku Królewskim, Janek organizował i nadzorował zbiórkę metali kolorowych, by móc wykonać tarcze i dzwony zegarowe. W zakresie tej aktywności można było go spotkać w wielu miastach Polski.

W ramach swoich obowiązków członka Zespołu Budowy Zegara Zamku Królewskiego, Jan był też odpowiedzialny za dopilnowanie wykonania wszystkich elementów i montaż tarcz zegarowych. Krótko mówiąc – był głównym wykonawcą tarcz. Ich wykonane, przy wsparciu żołnierzy odbywało się w hangarach Nadwiślańskiej Jednostki MSW. Do stalowych szkieletów czterech tarcz zostały przymocowane miedziane blachy, a następnie zamontowano na nich złocone elementy – cyfry, okręgi i rozetki.

Dziś można tylko żałować, że nie zachowała się żadna dokumentacja fotograficzna obrazująca proces powstawania tarcz zegarowych, ani żaden opis, czy inna dokumentacja tych czynności.

Transport tarcz zegara Zamku Królewskiego
Transport tarcz zegara Zamku Królewskiego

W dniu 25. czerwca pierwsze dwie tarcze zegarowe powędrowały z hangarów Nadwiślańskiej Jednostki MSW na Plac Zamkowy. Na specjalnej, wojskowej platformie ciągniętej przez samochód ciężarowy, tarcze zegarowe jechały przez miasto. Na Nowym Świecie sam przejazd i tarcze podziwiały tłumy ludzi. Tam też, przy budynku pod numerem 66, w tym samym czasie znalazł się przyjaciel Janka jeszcze z lat szkolnych i współbudowniczy zegara – Zbigniew Cegielski.

Jak przekazał Zbigniew Cegielski: „Janek, w garniturze, stał na platformie – dumny ze swojej pracy, z dzieła, którego dokonanie było jego wielką zasługą[i] .

Z drugiej strony Jan po prostu musiał tam być – on odpowiadał za dobre wykonanie pracy jaką był także transport tarcz! 

Tarcza na Placu Zamkowym
Tarcza na Placu Zamkowym

Janek nadzorował również wszystkie prace związane z wyniesieniem i zamocowaniem tarcz na wieży. Dla wykonania tych ostatnich procesów trzeba było przygotować specjalny uchwyt tarcz, by dźwig podsunął tarcze pod gzyms Wieży Zygmuntowskiej i by tam mogły one być łatwo zamocowane.

Tarcze na wieży zegarowej
Tarcze na wieży zegarowej

Tę nieprzewidzianą i perfekcyjnie rozwiązaną trudność Jan wspominał często także po latach. Czuł on ogromną odpowiedzialność za ten zakres pracy, którą doprowadził do końca na własnych zasadach. Był obecny na każdym etapie powstawania tarcz – od zbiórki złomu metali kolorowych z udziałem warszawskiej prasy, po decyzje technologiczne (wybór metody złocenia elementów tarcz i wskazówek), produkcję, montaż i końcowe mocowanie tarcz na wieży. Czerwcowe dni 1974 roku, kiedy tarcze wciągano na wieżę były z pewnością jednymi z najgorętszych w życiu Janka. We środę 26. czerwca na wieżę powędrowały dwie pierwsze tarcze, a pozostałe w piątek i sobotę. Wszystkich tych prac Jan musiał dopilnować osobiście i za wszystko czuł się odpowiedzialny. Taką miał naturę, że uwielbiał działać i nie potrafił zbyt długo trwać w bezruchu.

Mimo, że większość czasu poświęcił wykonaniu tarcz zegarowych, to jego dziełem były także: koło wychwytowe i ramię kotwicy – elementy wychwytu Grahama, mechanizmu zegara zamkowego. Jak podkreślał w późniejszych rozmowach, jego koło wychwytowe było agatowane – powierzchniowo utwardzone i wygładzone.

Jan Stefanek Zegarmistrz
Jan Stefanek Zegarmistrz

W pracowni przy Hożej codzienne zajęcia zegarmistrzowskie coraz częściej powierzał swojemu pracownikowi. Sam jeździł do większych zegarów, które tego potrzebowały. Odwiedzał dziesiątki warszawskich domów i instytucji, widział niejedną kolekcję prywatną i pomagał w zachowaniu walorów zabytkowych zegarów. Coraz rzadziej można było spotkać Janka przy zegarmistrzowskim biurku z widokiem na ulicę Hożą.

Nie sposób ukryć (z resztą nie ma takiej potrzeby), że Jana fascynowały od zawsze wszelkie formy życia publicznego i kontaktów społecznych, bycie działaczem, inicjatorem wielu przedsięwzięć. To była jego druga natura, która ostatecznie zwyciężyła nad Janem zegarmistrzem w skupieniu i bezruchu trwającym przy stole. Od 1968 roku Jan Stefanek działał w Stronnictwie Demokratycznym. Był inicjatorem Koła Stronnictwa Demokratycznego przy Cechu, a w późniejszych latach jego przewodniczącym.

W latach 80. był przez dwie kadencje radnym Dzielnicowej Rady Narodowej Warszawa – Śródmieście przy ulicy Nowogrodzkiej 43. W kwietniu 1988 roku został wybrany na Przewodniczącego tej Rady. Funkcję tę sprawował do 1992 roku. Skromny i bez reszty pochłonięty sprawami miasta, zupełnie zapominał o własnej działalności, o sobie samym… Warto pamiętać, że w tamtych czasach była to funkcja pełniona społecznie.

W mieszkaniu na warszawskim Ursynowie najmniejszy pokój na wiele lat stał się „nocnym” biurem Janka – społecznika. W tym miejscu swoim pięknym, odręcznym pismem zapełniał całe stosy kartek. Podania, wnioski, sprawozdania, odwołania, przemówienia, podziękowania – wszystko to pisane nocami, bo w dzień urzędował na piętrze w śródmiejskiej Radzie Narodowej oraz „biegał po mieście”. I wybiegał – choćby odnowione elewacje Krakowskiego Przedmieścia oraz fundusze dla Ogrodu Botanicznego, Łazienek Królewskich i wiele innych.

Tarcza na Placu Zamkowym
Tarcza na Placu Zamkowym

W styczniu 1988 roku Prezydent Warszawy złożył Janowi wyrazy uznania. Podziękował za osobisty wkład pracy w „przywracanie wartości estetycznych i technicznych Starego i Nowego Miasta”. Janek nie znosił bylejakości, prowizorycznych działań albo zachowań zwyczajnie bezmyślnych. Pracował dla Warszawy bez kompromisów.

„To nieprawda, że żyjemy w kręgu niemożności – wszystko można zrobić, załatwić, jeśli tylko się chce i uparcie dąży do celu” – mówił w jednym z wywiadów prasowych na temat funduszy miejskich dla zabytków Warszawy w 1989 roku. I z całą pewnością tak właśnie myślał.

W kwietniu 1987 roku Jan otrzymał godność Zasłużonego Członka Stronnictwa Demokratycznego.

Każdego roku w maju Janek robił sobie wolne. Dosłownie, bo znikał na ponad dwa tygodnie z …Wyścigiem Pokoju. Był znakomitym kierowcą, więc bez problemu jeździł z peletonem kolarskim i ze swoimi ulubionymi dziennikarzami sportowymi. Uwielbiał tę imprezę. Brał w niej udział (zaliczając trasę Warszawa-Berlin-Praga w różnych konfiguracjach) od lat 70. do ostatniego roku jej trwania (2006). Wracał z bagażnikiem pełnym sportowych gadżetów i słodyczy. Ot, taka odskocznia od codzienności i pretekst, by pobyć wśród ciekawych ludzi, co zawsze wprawiało Janka w dobry nastrój.

Latem oddawał się swojej kolejnej wielkiej pasji, jaką było żeglarstwo. Łatwo domyślić się, że łódź, którą pływał po śródlądziu wykonał samodzielnie! Takie to były czasy, że marzeń nie kupowało się w sklepie, tylko budowało własnoręcznie.

Janek miał wielki talent do odczytywania ludzkich intencji, a przy tym niebywałe zdolności do odnajdywania się w różnych okolicznościach życiowych. Wspólny język znajdował z prawnikami, lekarzami, ludźmi kultury i sztuki. Ale nie stronił od warszawskich bazarów, ulic, knajp, pojedynków bokserskich i miejsc, gdzie toczyło się „prawdziwe życie” stolicy. Wśród ludzi skromnych i zwyczajnych cieszył się największym szacunkiem. Z tej prostej przyczyny, że nigdy im samym tego szacunku nie odmawiał.

Marek Górski i Jan Stefanek
Marek Górski i Jan Stefanek

W listopadzie 1970 roku Izba Rzemieślnicza w Warszawie nadała Janowi Stefankowi Złotą Odznakę Rzemiosła za zasługi w pracach społecznych i zawodowych.

W 1984 roku Jan Stefanek otrzymał Złoty Krzyż Zasługi.

Kolejnym odznaczeniem, które bardzo lubił i nosił w formie małego złotego listka wpiętego w klapę marynarki była złota odznaka honorowa „Za zasługi dla Warszawy” otrzymana w 1985 roku.

Również w 1985 roku otrzymał od Ministra Kultury i Sztuki odznakę Zasłużonego Działacza Kultury.

W 1989 roku Jan został wyróżniony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jan Stefanek, Andrzej Kordalewski, Jerzy Miecznik i Marek Biń
Na pierwszym planie: Jan Stefanek, Andrzej Kordalewski, Jerzy Miecznik i Marek Biń

W 1995 roku na spotkaniu zegarmistrzów w Pałacyku Szustra „zebrani koledzy jednogłośnie przegłosowali wniosek o nadanie dożywotnio Janowi Stefankowi honorowego członkostwa Cechu (…). Kolega Stefanek przyjął to wyróżnienie z dużym wzruszeniem”  i przy tej okazji zaapelował o możliwie szybkie pozbycie się z domu cechowego… „sklepu mięsnego z kaszanką[ii].

Cały Janek – mówił wprost i przy każdej okazji!

W dniu 30 listopada 2011 roku Zarząd Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników m. st. Warszawy w uznaniu zasług dla Cechu i rzemiosła nadał Janowi Stefankowi tytuł „Zasłużony członek Cechu”.

O zegarze Zamku Królewskiego nigdy nie zapominał. Współpracował z Profesorem Zdzisławem Mrugalskim, gdy ten tworzył monografię poświęconą zegarowi. Był uczestnikiem jego zegarowych prelekcji. W trakcie wieczoru autorskiego na początku 2015 roku Jan wygłosił prorocze słowa, gdy domagał się zmiany pokazywanego przed głównymi wiadomościami  Pierwszego Programu TVP z „zegara z Pałacu Stalina”, na zegar Zamku Królewskiego.

Wiadomości TVP

Od początku 2016 roku w czołówce Wiadomości mamy zegar Zamku Królewskiego!

Remont elewacji wieży zegarowej
Remont elewacji wieży zegarowej

Przed zaplanowanym remontem elewacji wieży Zamku Królewskiego w Warszawie, w roku 2017 osobiście sprawdzał stan zachowania tarcz zegarowych. W tym samym roku był też gościem corocznego, zamkowego spotkania w dniu 17 września.

Spotkanie na Zamku Królewskim w Warszawie

W ostatnich latach, w maju, ulubioną aktywnością Janka była Noc Muzeów. W tym czasie znowu mógł być wśród ludzi i „swoich” zegarów, mógł opowiadać, a oni słuchali…

I tylko żal niezapisanych historii. Ze wszystkich spraw, na które Jankowi zabrakło w życiu czasu i sposobności, najbardziej brakuje jego opowieści.

Zaproszenie do Muzeum, zaproszenie na Noc Muzeów
Zaproszenie do Muzeum, zaproszenie na Noc Muzeów

W szufladzie w mieszkaniu na Ursynowie Jan przechowywał pamiątki swojego życia. Żadne odznaczenie ani dyplom, żadne wyrazy uznania ani podziękowania nie były jednak przez niego wieszane na ścianach. Żadnej miłości własnej, liczyła się tylko dobrze wykonana praca i to, by iść dalej. Do końca swojej drogi doszedł 17 lutego 2019 roku. Miał 78 lat. Jan Stefanek jest pochowany na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.

Izabela Chramiec (Stefanek) córka Jana

Warszawa, luty 2023 rok                    


[i] Wspomnienie Zbigniew Cegielski 2023.04.15

[ii] Cyt. za: Program spotkania zegarmistrzów w dniu 7 marca 1995 roku – Pałacyk Szustra na Mokotowie.

Kalendarium budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie 1971 – 1974

Pomoc przy próbie chronologicznego poukładana wydarzeń i pojawiających się wątpliwościach niesie niniejsze kalendarium, które dzisiaj zaczynamy wylistowniem pojedynczych faktów, ale chcemy uzupełniać o wszystkie istotne wydarzenia związane z budową zegara.

Ułatwieniem dla zapoznania się z historią budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie będzie z pewnością chronologiczne przedstawienie wydarzeń z tą budową związanych.

Informacja o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie
Informacja o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie

Mimo, że od 21 stycznia 1971 roku, czyli od dnia ogłoszenia decyzji o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie, do zakończenia budowy w stanie surowym i uruchomienia zegara w dniu 19 lipca 1974 roku upłynęło tylko trzy i pół roku, to był to czas dynamicznych prac i licznych zwrotów akcji, które postaramy się przedstawić w oparciu o zachowane materiały źródłowe.

Zamek w stanie surowym, przed uruchomieniem zegara
Zamek w stanie surowym, przed uruchomieniem zegara

Poniższa tabela będzie sukcesywnie uzupełniana wszystkimi informacjami o wydarzeniach, o których zachowała się jakakolwiek wzmianka w dokumentach przechowywanych w Cechu oraz w dostępnej wówczas prasie. O wyczerpaniu się naszej wiedzy poinformujemy osobnym komunikatem i krótkim esejem podsumujemy wykonaną pracę.

Zachęcając Państwa do śledzenia kalendarium, prosimy jednocześnie o przejrzenie szuflad i odświeżenie pamięci… Będziemy wdzięczni za każdy sygnał, sprostowanie, uzupełnienie, komentarz, wyraz potępienia lub (lepiej) zachwytu.

Stwórzmy tę tabelę wspólnie!

Czekamy na profilu społecznościowym Cechu, gdzie będą publikowane kolejno dodawane fakty (https://www.facebook.com/ZlotnikowZegarmistrzowOptykowGrawerowBrazownikow). Można też przekazywać informacje listem elektronicznym na adres: jubileusz (@) rzemioslo.waw.pl

data fakt zdjęcie źródło siglum autora
21 stycznia 1971 ogłoszenie decyzji o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie
przypis 01
ŻW Życie Warszawy
21. stycznia 1971 roku
WM
Zniszczony Zamek Królewski i zegar
data fakt zdjęcie źródło siglum autora
21 stycznia 1971 podjęcie się wykonania zegara na Zamek Królewski w Warszawie przez warszawskiego zegarmistrza Witolda Szymońskiego   kopia dokumentu w zbiorach Cechu; „Biuletyn Zamek” 01.03.1971 JN
23 stycznia 1971 oświadczenie Witolda Szymońskiego o wzięciu całkowitej odpowiedzialności finansowej za podjęty czyn i deklaracji samodzielnego (bez udziału Cechu) wykonania zegara   kopia dokumentu w zbiorach Cechu JN
kwiecień 1971 do zamkowych zbiorów trafia przedwojenna przeciwwaga małej wskazówki zegara zamkowego – dar Mieczysława Chołoniewskiego   „Biuletyn Zamek” 07.04.1971 JN
kwiecień 1971 rozpoczyna się zbiórka datków na Zamek Królewski w cechowych zakładach rzemieślniczych. Zbiórkę prowadzi 230 punktów usługowych, które jako wynagrodzenie za drobne usługi zachęcają do składania datków na Zamek KP, Rzem. „Kurier Polski” 08.02.1972, „Rzemieślnik” 20.02.1972 WM
grudzień 1971 informacja o postępach prac i deklaracja Witolda Szymońskiego, że rekonstrukcja zegara wieżowego na Zamek zostanie zakończona do końca 1972 roku EW „Życie Warszawy” 25.12.1971; „Express Wieczorny” 29.12.1971 JN
7 lutego 1972 pierwsze otwarcie puszek z datkami zbieranymi w zakładach Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Zebrano 21 tysięcy złotych na odbudową Zamku Królewskiego KP, Rzem. „Kurier Polski” 08.02.1972, „Rzemieślnik” 20.02.1972 WM
3 marca 1972 Komisja (w składzie: J. Zachwatowicz, W. Lipiński, A. Borodzik, J. Januszkiewicz, J. Osiński, W. Zaleski) udaje się do pracowni Witolda Szymońskiego, gdzie stwierdza brak jakiejkolwiek dokumentacji technicznej dla budowanego zegara i inne nieprawidłowości brak kopia dokumentu w zbiorach Cechu JN
Wykonanie dzwonów
data fakt zdjęcie źródło siglum autora
lipiec 1973 rozpoczęcie drugiej publicznej zbiórki cyny i miedzi na dzwony zegarowe, wraz z informowację, że ich wykonawcą będzie Antoni Kuszewski – ludwisarz z Węgrowa   „Express Wieczorny” 06.07.1973; „Kurier Szczeciński” 11.07.1973 JN
25 października 1973 gotowe dzwony docierają do Warszawy do Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych SP „Słowo Powszechne”, 27-28.10.1973 WM
Wykonane tarcz zgarowych
data fakt zdjęcie źródło siglum autora
styczeń 1974 zakończenie pracy przy wywierceniu otworów w płytach łożyskowych, przegląd zgromadzonych części i pierwsze przymiarki do zmontowania mechanizmu zegara EW „Express Wieczorny” 24.01.1974 JN
1. połowa marca 1974 deklaracja wybudowania do końca marca ostatniej części wieży przeznaczonej na pomieszczenie zegara   „Biuletyn Zamek” 15.03.1974 JN
04.05.1974, godz. 23.45 ruszył mechanizm chodu zegara zamkowego aWM zdjęcie notki na rysunku złożeniowym zegara WM
17.05.1974 ruszyły mechanizmy bicia aWM zdjęcie notki na rysunku złożeniowym zegara WM
26.06.1974 godz. 4.00 montaż pierwszej tarczy na wieży ŻW Życie Warszawy 27.06.1974 WM
26.06.1974 ok. godz. 15. montaż drugiej tarczy na wieży   Życie Warszawy 27.06.1974 WM
28.06.1974 montaż trzeciej tarczy na wieży – zapowiedź   Życie Warszawy 27.06.1974 WM
29.06.1974 montaż czwartej tarczy na wieży – zapowiedź   Życie Warszawy 27.06.1974 WM
Wykonanie mechanizmu zegara Zamku Królewskiego w Warszawie
data fakt zdjęcie źródło siglum autora
03.07.1974 prezentacja mechanizmu zegara w Muzeum Rzemiosł Artystycznych i Precyzyjnych – zapowiedź   Życie Warszawy 27.06.1974 WM
19.07.1974 godz. 11.15 zegar na Zamku Królewskim rozpoczyna swoją pracę   powszechnie znany fakt WM

oznaczenie skrótów:
JN – Joanna Nowak
WM – Władysław Meller
aWM – archiwum Władysław Meller
EW – gazeta Express Wieczorny
ŻW – gazeta Życie Warszawy
KP – gazeta Kurier Polski
Rzem – gazeta Rzemieślnik
SP – gazeta Słowo Powszechnie

Zachęcamy do przesyłania informacji o nieujętych faktach z budowy zegara.

50 lat minęło…
Świętujmy wspólnie rocznicę, bo zegar na Wieży Zygmuntowskiej to sukces tamtych rzemieślników i ponadczasowy powód do dumy dla całego Cechu.

Joanna Nowak
Władysław Meller


przypis 01
21 stycznia Życie Warszawy ogłosiło, że podjęto decyzję o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie.To jest fakt niepodważalny. Taki zamieściliśmy w naszym kalendarium.
W przekazach Zamku Królewskiego jest podana data 19 stycznia jako dzień podjęcia decyzji o odbudowie Zamku Królewskiego.
Profesor Zdzisław Mrugalski przekazywał, że słuchał relacji ze spotkania Edwarda Gierka ze środowiskami twórczymi w Polskim Radiu i na tym spotkaniu:
1. Z sali padło pytanie: „Czy Zamek Królewski będzie odbudowany?”.
2. Na tak postawione pytanie Edward Gierek miał odpowiedzieć: „rozważymy taką możliwość”
3. Publikacja informacji o decyzji o odbudowie Zamku Królewskiego w Życiu Warszawy spowodowała tak dużą euforię Warszawiaków, że władza nie mogła się już z niej wycofać, więc… przyjęła ją za swoją.

Zasłużeni i obecni. Budowa zegara na Zamku Królewskim w Warszawie

Zasłużeni i obecni - rozpoznajemy osoby!

Rozpoznajemy i przedstawiamy osoby widoczne na zdjęciach związanych z budową i instalacją zegara na Zamku Królewskim w Warszawie  

Na okoliczność jubileuszu 50. rocznicy budowy zegara na Zamku Królewskim w Warszawie chcemy wskazać i szerzej przedstawić osoby, które brały aktywny udział w odbudowie Zamku Królewskiego, a w szczególności w budowie jego zegara.

Niezwykła zegarowa asysta
Niezwykła zegarowa asysta

Posługując się zdjęciami z tamtego okresu rozpoznajemy osoby na nich uwiecznione – te, które były zaangażowane w odbudowę, lub tylko obecne w chwili wykonywania danego zdjęcia.
Coraz częściej, coraz trudniej jest znaleźć kogoś, kto znał osobiście prezentowane osoby, czy bez problemu je rozpozna.
Z tego powodu warto „zasłużonych i obecnych” wskazać i jak najlepiej przedstawić!   
Dla każdej z nazwanej z imienia i nazwiska osoby pragniemy wskazać jej „zamkową przynależność” w trakcie odbudowy i jeśli to możliwe poinformować o miejscu w internecie, w którym znajduje się jej biogram.

Jednoznacznie związane z budową zegara osoby z Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy – członkowie Zespołu Budowy Zegara na Zamku Królewskim w Warszawie wskazane są na tablicy pamiątkowej umieszczonej w pomieszczeniu gdzie znajduje się mechanizm zegara.

Dla osób z tablicy, oraz innych znanych nam z powiązania z budową zegara osób, 
staramy się przygotować pełne biogramy, lub przedstawić je choćby w kilku słowach.
Poszukiwaniu informacji o wskazanych osobach poświęcamy specjale opracowanie, a dla niektórych z nich publikujemy dość szczegółowe biogramy.  

Kolejne zamieszczane poniżej zdjęcia będą najpierw publikowane na łamach naszego profilu społecznościowego Facebook, a następnie będą pojawiać się poniżej.

Zaczynamy!

Zdjęcie nr 1

rozpoznajemy osoby
rozpoznajemy osoby

Wykonane w dniu 6. lipca 1974, po godzinie 9.00, kiedy to mechanizm zegara w towarzystwie swoich twórców ruszył z cechowego muzeum na Plac Zamkowy 

osoby (od lewej):
Marek Górski – biogram
Władysław Zaleski – biogram
Zbigniew Wierzbicki – biogram w przygotowaniu
Władysław Tryliński – profesor nauk technicznych i współtwórca Wydziału Mechaniki Precyzyjnej (dziś Mechatroniki) Politechniki Warszawskiej. Poza udziałem w dyskusji na temat koncepcji konstrukcji mechanizmu, koleżeństwem w pracy z ówczesnym docentem Zdzisławem Mrugalskim i zainteresowaniami zawodowymi, niezwiązany z budową zegara.
biogram
Stanisław Gałązka – poszukujemy informacji o naszym koledze – więcej na stronie
Eugeniusz Wójcik – biogram w przygotowaniu
Edmund Pielak – poszukujemy informacji o naszym koledze – więcej na stronie

Zdjęcie nr 2

Z mechanizmem na Placu Zamkowym

Przedstawione zdjęcie jest podobne do tego poprzedniego, ale są na nim osoby, których my nie poznajemy.
Prosimy o pomoc!

Z mechanizmem na Placu Zamkowym

Osoby (od lewej)

Juliusz Pazderski – zbieramy informacje, by opublikować biogram
??? – nie wiemy, kto to jest?
Zbigniew Wierzbicki – czekamy na biogram
Jerzy Januszkiewicz – Starczy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy w czasie budowy zegara i świetności Cechu
Władysław Zaleskibiogram
Stanisław Gałązka – zbieramy informacje, ale dzisiaj nasza wiedza o koledze jest znikoma
Eugeniusz Wójcik – czekamy na biogram
??? – nie wiemy, kto to jest?
??? – nie wiemy, kto to jest?
Edmund Pielak – zbieramy informacje, ale dzisiaj nasza wiedza o koledze jest znikoma

Ciąg dalszy nastąpi…